Natomiast jeśli chodzi o ostatni album Around The Sun i jego kiepski odbiór to odpowiedź jest prosta: To słaby album jest. Jednego Travis'a już mamy, po co drugi?
Natomiast świetny jest przedostatni album Reveal z 2001 i gdyby szli tą drogą to nie byłoby problemu.
Akurat ja bardzo sobie cenię Around The Sun. Na albumie jest mnóstwo pięknych melodii, okraszonych świetnymi tekstami Michaela. Po takich zespołach jak R.E.M. oczekuje się, że każdy kolejny album będzie odkrywczy i będzie przynosił nowe brzmienie. Around tego warunku raczej nie spełnia i z tego pewnie wynikają głosy krytyczne. Chociaż brakuje na tym albumie utworów które możnaby określić jako rewolucyjne to napewno nie jest to album wtórny. Świetnie, że po sukcesie Reveal zespół zdecydował się na zupełnie inny kierunek. Znaczy się, że zaryzykował. Jedno co mi przeszkadza w Around to zbytnia "jednolitość" materiału. Zespół postawił na melancholię i klimatyczne granie. Kolejny album (najprawdopodobniej jeszcze w tym roku) przyniesie tutaj istotną zmianę.
Jedenaście zaprezentowanych podczas niedawnych koncertów w Dubilnie zespół to w przeważającej większości mocniejsze, rockowe granie. Kawałki świetnie wypadły na żywo.
Ja uważam R.E.M. za trochę przereklamowany zespół. Nie bardzo rozumiem, czemu w kręgach alternatywnych są wyżej cenieni od np. U2 
Może dlatego, że R.E.M. całą swoją karierę grali wyłącznie na graniu dobrej muzyki. Zespół nigdy nie głosił, że zamierzają podbić świat, stać się najlepszą kapelą na Ziemii. Po prostu grali, a ich muzyka wyniosła ich na wyżyny. Dodatkowo sprawiają wrażenie, że pomimo blisko 30 lat na scenie pozostali nadal skromną grupą entuzjastów muzyki z Athens.
O albumie Murmur ( notabene jak dla mnie to zdecydowanie najlepsza ich płyta, nigdy później nie zbliżyli się nawet do tego poziomu - a Radio Free Europe ma niepodważalne miejsce w 50-tce najwspanialszych utworów w historii rocka ) mówi się jako o czymś niesamowicie wręcz nowatorskim, podczas gdy U2 grali tak już trzy lata wcześniej..
Również bardzo cenię sobie Murmur. Jak na debiutancki album (nie licząc oczywiście EP-ki Chronic Town) znalazła się tam bardzo dojrzała muzyka. Ośmielę się nawet stwierdzić, że zespół tekstowo i muzycznie był bardziej ukształtowany niż U2 wydając Boya.
Poza tym nie widzę żadnego podobieństwa pomiędzy Boyem a Murmurem. Zupełnie dwie różne muzyczne bajki. Nie rozumiem więc stwierdzenia, że "U2 grali tak już trzy lata wcześniej".
Zdecydowanie wyżej cenię Murmur ( o tym już było ), i chyba nawet Out Of Time ( choc to może z sentymentu - nawiasem mówiąc NIENAWIDZĘ piosenki Losing My Religion ).
Słowo nienawidzę (i to tak wyeksponowane) wskazuje, że piosenka ta wyrządziła Ci jakąś dotkliwą krzywdę.

Jak dla mnie Losing to jedna z najwybitniejszych piosenek w historii.
Swój głos oddaje na:
New Orleans Instrumental No. 1. Podobnie jak Max nie przepadam za utworami instrumentalnymi.