Easter Lily EP
#1
Posted 03 kwietnia 2026 - 06:08
On this Good Friday, here’s Easter Lily EP. A much more reflective set of songs emerging from a more personal, private place that some may retreat to in such times – exploring themes of friendship, loss, hope, and ultimately, renewal. Easter Lily EP arrives six weeks after Days of Ash EP, which marked the beginning of Lent on Ash Wednesday Easter Lily EP available now. https://u2.komi.io/
Przesłuchałem i za pierwszym razem średnio mi wchodzi, ale czuję, że z czasem dojdzie. Cieszy, że wciąż potrafią zaskakiwać człowieka po tylu latach
#2
Posted 03 kwietnia 2026 - 06:52
#3
Posted 03 kwietnia 2026 - 09:08
A tak w ogóle to Easter Parade brzmi jak zaginiony kawałek z ery TUF
No i COEXIST - to pierwsze, które pięknie siadło, jakoś mnie zdziwiło, że maczał w tym palce Brian Eno
#4
Posted 03 kwietnia 2026 - 09:24
Ja przesłuchałem raz, w biegu i moje wrażenia są bardzo pozytywne. Ep-ka weszła mi od razu, utwory trochę ambientowe i bardziej reflaksyjne (pierwsza EP-ka była bardzo dosłowna), taka trochę inna wersja U2, co przyjmuje na plus. W zestawieniu EP-ki brzmią jak 2 strony medalu. Najbardziej wpadło mi w ucho Scars, natomiast Song for Hall trochę mnie wynudziła.
#5
Posted 03 kwietnia 2026 - 10:32
Psotifaj: https://open.spotify...IoHYFQ83jPfm9aF
Tidal: https://tidal.com/album/511722077
Plejka na tubie: https://www.youtube....o6EpgRHaiiKOHVB
I jeszcze okazjonalna Propaganda: https://easterlily.u2.com/
Produkował chyba znów Jacknife Lee.
#6
Posted 04 kwietnia 2026 - 21:01
#7
Posted 05 kwietnia 2026 - 21:33
I jak Wasze wrażenia po tych kilku dniach? Która EP-ka lepsza?
#8
Posted 06 kwietnia 2026 - 13:09
#9
Posted 06 kwietnia 2026 - 21:31
Days of Ash - 7
Easter Lily - 7,5
Z tej drugiej najmocniej siedzi Scars, ale w zasadzie wszystkie utwory robią robotę. Jedynie do Song for Hall nie mogę się przekonać, choć widzę w socialach że ta piosenka zbiera wielkie uznanie. Uwielbiam wokal Edge'a ale jakoś ta kompozycja zbyt prosto-sentymentalna dla mnie (podobne odczucia mam np. względem Mori Dawida P.)
Ogółem jakby zebrać utwory z obu EP-ek to wyszedłby naprawdę zacny album. Ciekawe co nas czeka przy nadchodzącym longplayu, z tego co Bono mówił - te EP-ki to ukłon w stronę fanów, a płyta ma być już bardziej ,,kolorowa", a więc pewnie mainstreamowa. Oby tylko znów nie miałkopopowa ala One Republic, czy inne Martiny Garrixy. W każdym razie bardzo ciekawie się zapowiada, na pewno w końcu jest godnie i jakościowo i U2 przypomniało o sobie w pozytywnym świetle, co w minionych latach nie zawsze niestety miało miejsce
#10
Posted 07 kwietnia 2026 - 08:34
Wg mnie druga EP-ka to najlepszy zestaw nowych piosenek wydanych przynajmniej po bombce i nloth, jeśli nie w ogóle w XXI wieku, a scars, resurection i easter byłyby ozdobą każdej płyty wydanej po Pop. Piękne namalowane dźwięki, głos Bono daje radę, tekstowo też jest bardzo dobrze. Ogólnie widać, że z zespołu wreszcie zeszło ciśnienie na nagrywanie przebojowej płyty. Czekaliśmy na to przynajmniej 15 lat. Wyszło bardziej naturalnie.
Obie EP-ki mi się podobają ale to easter lily rozbiło bank
#11
Posted 07 kwietnia 2026 - 11:24
Zdecydowanie Easter Lily jest lepsza EPką. Słucham od soboty i nie mogę się oderwać. Ulubiony utwór na ten moment to Scars. Przepiękna EPka. Co do Days od Ash - na początku nie byłem zachwycony, ale po jakimś czasie mnie ujęła. Dobra robota! Czekam na album, może po drodze trzecia Epka? W drugiej minucie video do In A Life pojawia się data 24 maja - Songs of Ascent?
24 maja to Zielone Świątki, just sayin'
in search of experience
to taste and to touch
and to feel as much
as a man can
before he repents"
#12
Posted 09 kwietnia 2026 - 15:15
#13
Posted 09 kwietnia 2026 - 16:16
#14
Posted 12 kwietnia 2026 - 20:56
To od razu druga EPka do skomentowania
[...] Przesłuchałem i za pierwszym razem średnio mi wchodzi, ale czuję, że z czasem dojdzie. Cieszy, że wciąż potrafią zaskakiwać człowieka po tylu latach
I jak Wasze wrażenia po tych kilku dniach? Która EP-ka lepsza?
Jeszcze nie zdążyłem wyrobić sobie zdania co do poprzedniej EP-ki, a tu już kolejna wpadła... Ach to U2, jak ich nie kochać? Potrafią zaskoczyć nawet w pięćdziesiątym roku kariery. Wrażenia? Na razie wielkanocna mini-płytka wydaje mi się mdła, niewyrazista, wpada jednym uchem, wypada drugim - ale to... dobrze. Paradoksalnie bardzo dobrze. Doświadczenie uczy, że jeśli coś łapie od razu to równie szybko się osłuchuje. Jest więc nadzieja, że ta muzyka zostanie na dłużej. No i słychać, że wreszcie odpuścili z tym szukaniem przeboju na siłę; to nie są piosenki do radia i chwała Bogu, od razu słychać inną jakość. Z osądem powstrzymam się jeszcze długo - ta płytka wymaga dystansu, aby ujrzeć co w niej jest, albo czego nie ma.
Zgodzę się, że za pierwszym razem nie zażarło jak należy. Utwory mniej wyraziste niż na Days Of Ash, ale chyba też mniej oczywiste... a to chyba dobrze.
Mniej spiny. Całość bardziej spójna. Utwory ponownie częściowo przechodzą jeden w drugi, ale jednocześnie są dość zbliżone (poza COEXIST) i mogą się mylić / nie zostawać w pamięci, czyli całość mniej komercyjna.
Dużo gitar Edga, dużo Edga, trochę elektroniki, no i ponownie Larry w formie.
Fajny pomysł z tymi 2 EPkami (jeśli DoA to nie był spontan po Bruce'ie, a EL spontanem po DoA). ![]()
[...] Produkował chyba znów Jacknife Lee.
Generalnie słyszę tu dźwięki jak rodem z HTDAAB. Myślę sobie, że to efekt remastera i HTRDAAB. Możliwe, że ponowna praca z utworami z Bomby dała im "natchnienie", a może też odbiór fanów, który był bardzo pozytywny. Słychać też więcej elektroniki (za pewnie to zasługa także Jacknife Lee).
[...] Ogółem jakby zebrać utwory z obu EP-ek to wyszedłby naprawdę zacny album. Ciekawe co nas czeka przy nadchodzącym longplayu, z tego co Bono mówił - te EP-ki to ukłon w stronę fanów, a płyta ma być już bardziej ,,kolorowa", a więc pewnie mainstreamowa. Oby tylko znów nie miałkopopowa ala One Republic, czy inne Martiny Garrixy. W każdym razie bardzo ciekawie się zapowiada, na pewno w końcu jest godnie i jakościowo i U2 przypomniało o sobie w pozytywnym świetle, co w minionych latach nie zawsze niestety miało miejsce
Akurat pomyślałem o tym samym i nagrałem 1 płytę z tymi 2 EPkami, ale raczej średnio to wychodzi.
To nie byłby spójny album, 2 EPki to chyba lepszy pomysł, szkoda tylko, że nie zadbali o fizyczne wydanie (wiem, że DoA będzie dla subskrybentów, ale EL już nie..) Ładnie wyglądałby taki double EP z dwiema okładkami (z przodu i z tyłu). ![]()
Co do nowego albumu, to pewnie będą szukali jeszcze jakiś utworów "pod trasę", zobaczymy co wyjdzie.
A co do utworów:
1. Song For Hal - ten jako jedyny wszedł od razu. Gitary Edge'a to magia tutaj, klasyczne U2, a sam Edge na wokalu...
Co tu dużo mówić, myślał, że już się nie doczekam utworu z nim w roli głównej, a ostatnio bardziej aktywny (było Evidence Of Life, fragment w Country Mile, no i sporo chórków lube drugiego wokalu na EPkach).
Brakuje mi tylko jakiegoś lepszego zakończenia, bo utwór się urywa i pozostaje niedosyt. Tam pod koniec powinna wejść jeszcze jakaś gitara wyraźniej. Może na żywo zagrają i będzie jeszcze lepiej.
2. In A Life - to właśnie zaczęło mi "wchodzić". I tutaj aż się prosi, aby napisać, że to wersja Demo COBL, dopracowana po latach.
To utwór rodem z HTDAAB. Dość radiowy, mógłby się nadawać na singiel, choć refren trochę słabszy od reszty utworu, ale jest dobrze. Larry elegancko, cieszy mnie, że jest tak aktywny - z kolei jego werble na końcu brzmią jak z Invisible.
3. Scars - trochę podobny początek do In A Life, dlatego mi się zlewały na początku. Jak dla mnie to spowolniona California. Początek bardzo fajny, w refrenach słabiej i jeszcze tak nie weszło jak dwa poprzednie.
Scars - nie sądziłem, że jeszcze kiedyś, którykolwiek nowy utwór chłopaków da mi tyle niekłamanej przyjemnosci, czystej radochy z słuchania. A tymczasem... oni dalej to potrafią! Coś cudownego
No tu mnie tak jest z Song For Hal. ![]()
4. Resurrection Song - tu znowu początek jak z HTDAAB, a konkretnie Miracle Drug
ale w jakimś lekkim remiksie. Natomiast ta gitarka co później wchodzi nie przekonuje mnie, robi się później trochę taki karnawałowy kawałek.
A tak w ogóle to Easter Parade brzmi jak zaginiony kawałek z ery TUF
5. Easter Parade - tu z kolei słyszę Neon Lights pomieszane z beatlesowym Strawberry Fields Forever.
No i COEXIST - to pierwsze, które pięknie siadło, jakoś mnie zdziwiło, że maczał w tym palce Brian Eno
6. COEXIST (I Will Bless The Lord At All Times?) - a już byłem zdziwiony, że takie krótkie tytuły ostatnio, ale rzutem na taśmę dali dłuższy podtytuł.
Ciekawe to, ale jeszcze ciężko mi określić jak to będzie w przyszłości działało. Zobaczymy. Natomiast ucieszyła mnie informacja, że gdzieś Brian Eno się pojawił. Może jakby jakąś EPkę jeszcze zrobili z Eno i Lanoisem? ![]()
#15
Posted 13 kwietnia 2026 - 19:06
A myślałam że już wyrosnę z niepopularnych opinii, ale mnie się Days of Ash dużo bardziej podoba
Może dlatego że z tematami, emocjami i ogólnym vibe mi bardziej po drodze.
Co nie znaczy że Lily jest zła! Scars to cudny utwór, reszta utworów mnie jeszcze za bardzo nie przekonała do siebie żeby do nich wracać... trochę to wszystko mi brzmi jak jakieś odrzuty po ATYCLB? Jednak najbardziej cieszy że U2 takie płodne ostatnio
If I'm close to the music and you are close to the music, then we are close to each other
0 user(s) are reading this topic
0 members, 0 guests, 0 anonymous users











