Tłumaczyłem już, dlaczego wybrałem ten koncert, ale Ci co słuchali, a zwłaszcza Ci, którzy byli na wspólnym odsłuchu, chyba rozumieją najlepiej

Nie było mnie od początku, nad czym bardzo ubolewam, chociaż z drugiej strony, byłem na koncercie naszej forumowej gwiazdy, więc siła wyższa

Dotarłem jakoś w trakcie In A Little While, podczas którego musiałem się zsynchronizować ze wszystkimi (dzięki Derka

), dlatego też do Desire poniższy opis dotyczy zupełnie innego odsłuchu, który odbył się dopiero dzisiaj, ale w zamian za to, był to odsłuch wraz z wideo

Każdego, któremu podobał się ten koncert, zachęcam do ściągnięcia wideo

Nie jest duże, bo tylko 3GB, a nagranie bardzo przyjazne

Od momentu Desire w poniższym opisie, będą się mieszać emocje z sobotniego wieczoru i z dzisiejszego odsłuchu

No to lecimy z tym koksem.
Elevation - świetny opener. Jeden z lepszych w ich karierze, przynajmniej w takim wykonaniu, jaki występuje na Elevation Tour, w połączeniu z Influx Remix. Magia. W New Jersey było idealnie -
9/10Beautiful Day - druga piosenka koncertu, drugie wykonanie, którego mógłbym słuchać tygodniami. Jest ten optymizm, którego wciąż potrzeba w codziennym życiu -
9/10Until The End Of The World - wielokrotnie już wspominałem o tym, że ostatnio z Achtung Baby bardzo się polubiłem. Ale więcej o naszej przyjaźni napiszę podczas Mysterious Ways

Co do samego Untila, to właśnie takie wykonanie mnie satysfakcjonuje. Nie tak jak kompletnie bez mocy w zeszłotygodniowym koncercie

. Jest moc, jest świetne solo Edga, jest upadek Bonia, jest snippet Two Tribes, jest kopanie gitary i świetne zakończenie. Tak właśnie być powinno -
9/10New Year's Day - piosenka, która we wszystkich możliwych survivorach odpada dosyć szybko, za co również ponoszę odpowiedzialność. Bo tak naprawdę satysfakcjonuje mnie ona w trzech przypadkach: Chorzów 2005, Chorzów 2009 i Elevation Tour. Z tym, że w tym ostatnim cała reszta jest tak dobra, że NYD nie ma szans przebicia się gdzieś do czołówki. Dokładnie tak samo jest na tym koncercie. Fajne emocje, dobre wykonanie, ale jako, że sama piosenka nie urywa mi niczego, ostateczny wynik jest, jaki jest -
8/10Kite - nie wiem jaką mogę dać ocenę. Zasługuje na 10, bo za taki Kite oddałbym bardzo dużo, ale z drugiej strony znam kilka(naście) bardziej emocjonujących wykonań, chociażby to z Londynu 2001-08-21, w dniu kiedy zmarł ojciec Bono; albo to z Adelaide 2006-11-16 na zakończenie koncertu.
9,5/10New York - wciąż nie mogę doznać. Niby solo powoli zaczyna mnie ruszać, ale wciąż jest to dla mnie najsłabsza piosenka na ATYCLB. Przepraszam Derka

-
5/10I Will Follow - proszę porównać sobie to I Will Follow, do tego popmartowego z przed tygodnia. Ocena jest chyba jednoznaczna

Chociaż najlepiej wychodziło im chyba na samym początku kariery, kiedy jeszcze byli młodzi i silni -
8/10Sunday Bloody Sunday - świetna akcja, kiedy padła gitara Edgowi, a podczas jej wymiany Bono improwizował z tekstem: "
There's many lost, but tell me who has won? Edge is changing his gitar!". Wszyscy w śmiech, Edge banan na twarzy. Takich ich lubię właśnie

Snippety Johnny Was i Get Up Stand Up zawsze dobre -
9/10Stuck In A Moment You Can't Get Out Of - ciarujemy po raz pierwszy

Jaki to jest cudowny utwór. Co oni z nim zrobili na 360, że pod koniec trasy doprowadzał do szału? Aha, grali akustycznie... W takim wykonaniu jak tu, nie jest w stanie się nigdy znudzić -
10/10In A Little While - jak zwykle przepiękne. Nie ma się co rozpisywać, po prostu ciary po raz drugi -
10/10Desire - taki trochę zapychacz jak dla mnie, choć prawdopodobnie fajnie byłoby pokrzyczeć na koncercie. Tutaj niefortunnie trafił między zestaw, którym jaram się dosyć mocno, stąd może też dosyć niska ocena -
6/10Wild Honey - Daniel Lanois na scenie! A jak on pojawia się na scenie, to musi być ciekawie. "
Song we?ve never done before!", co było z resztą widać i słychać, jak się uroczo Bonio w tekście mylił

Swoją drogą na wideo widać, jak na chama lecą z kartki

I mimo to, tak się mylili

Oczywiście stały motyw z śpiewaniem do jednego mikrofonu trzymanego przez Bono i właśnie wtedy takie jednoczesne spojrzenia po każdym wersie na ziemię, co tam dalej trzeba śpiewać

Ale ponieważ jest to debiut LIVE, bardzo dobrej z resztą piosenki z ATYCLB, były ciary i będzie maks -
10/10The Ground Beneath Her Feet - wciąż Daniel na scenie dogrywa przepiękną partię na elektryku. Piosenka, która odsłuchiwana milion razy, nigdy nie jest w stanie się znudzić -
10/10Bad [23:37:05] acr: bad is always good
Prawda, ale nie zawsze jest aż tak epickie, jak na Elevation Tour. Może tu brakło trochę lepszych snippetów, ale dośpiewane przez publikę Ruby Tuesday, a także znane z DVD przejście do Streetsów za pomocą 40, należy zaliczyć do uroczych momentów tego koncertu.
10/10Where The Streets Have No Name - świetnie jednak brzmi to przejście z 40. Niestety mam tak obcykany ten fragment z DVD, że kłuje brak ?What can I give back to God for the blessings he poured out on me? z psalmu 116. No, ale samo wykonanie przegenialne, jak na ET przystało. I w ogóle "Te uczucie, kiedy o 23:45 skaczesz po całym pokoju w rytm Streetsów i wyobrażasz sobie, że gdzieś tam, kilkaset kilometrów dalej, w ten sam rytm skacze również acr"

Koncert ruszył mnie do tego stopnia, że nie mogłem nie skakać. Dobrze, że współlokator akurat na zawodach, w dodatku mieszkanie na parterze, więc nikomu to nie przeszkadzało
10/10Mysterious Ways [23:46:21] ~Szczotek: a teraz MW, które lubię 
i na tym chciałbym się na chwilę zatrzymać. Wiem, że narażę się pewnie więcej niż połowie tego forum, ale co mi tam. Szczerym trzeba być. ACHTUNG BABY ZACZĘŁO BRZMIEĆ ŚWIETNIE DOPIERO NA ELEVATION TOUR. Po za ostatnią trójką oczywiście, bo UV najlepiej brzmi na 360 (nie licząc oczywiście wykonu u2forums Band), z Acrobatem sami wiecie jaka jest historia, a Love Is Blindness akurat genialnie wypadało na ZooTV. Ale wszystkie pozostałe najlepiej wypadają właśnie na Elevation Tour. Przechodząc do oceny Mysterious Ways powiem wam, że gdyby ktoś powiedział mi jeszcze całkiem niedawno, że będę miał kiedyś ciary podczas jakiegokolwiek wykonania tej piosenki, zostałby bardzo brutalnie przeze mnie wyśmiany. Do soboty 14.04.2012r.
[23:49:17] ~Szczotek: kurde, pierwszy raz chyba mam ciary na mysterious ways
Naprawdę. Jeszcze nigdy nie doznałem MW, tak jak to się stało na naszym wspólnym odsłuchu. Aż sobie musiałem tuż przed snem odsłuchać raz jeszcze
10/10The Fly - kontynuacja myśli o Achtung Baby. Kapitalne intro, kapitalne wykonanie Muchy.
[23:53:07] ~ania94: az chce mi sie przewinac the fly
[23:53:10] ~ania94: od poczatku znowu
Mniej więcej miałem podobne odczucia

-
10/10Bullet The Blue Sky - cóż mogę powiedzieć. Rozpoczyna się najbardziej ulubiony fragment tego koncertu. Bullet + wowy, wideo powyżej. Bullet bardzo podobny do tego z Bostonu, John and Yoko, Mark Chapman itd. Chciałbym napisać coś więcej, ale tego nie da się opisać słowami. Chciałbym dać 11/10, ale ponieważ jest to niezgodne z zasadami, będzie tylko
10/10With Or Without You - top2 najlepszych wykonań WOWY ever. Niedaleko za Paryżem 87. Wiem, że mówię to już po raz tysięczny, ale jest to drugie wykonanie, którego nie da się opisać słowami, dlatego zasłaniam się moim osobistym rankingiem The Best of WOWY. Jeśli można znów zacytować taki piękny fragment z czata
[00:12:08] ~derka90: OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
[00:12:09] ~Szczotek: OOOOOOOOOOOOOOO OOOOOOO OOOO OOOOOOO
[00:12:09] ~nd: ooooooooooooooooooooooooooooo!
[00:12:12] acr: OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
[00:12:12] ~biz: ooooooooooooooooo
[00:12:16] ~derka90: OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO OOO OOOO
[00:12:19] ~ania94: OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
[00:12:20] ~nd: OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
[00:12:20] ~biz: OOOOOOOOOOOOOOOO
[00:12:24] ~derka90: HOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
Potem to "I'm sorry" w idealnym momencie no i punkt kulminacyjny - Shine Like Stars. Ale jakie Shine Like Stars. Jak umrę, to poproszę to Shine Like Stars odtwarzane na repeacie, włożone do trumny, niech gra, dopóki się bateria nie wyczerpie -
10/10Pride (In The Name Of Love) - po takim WOWY prawdopodobnie nic by mnie nie zachwyciło, więc może dobrze, że wstawili tu Pride. Choć i tak dostanie wyższą ocenę niż zawsze. Może to kwestia wspólnego odsłuchu, a może magia koncertu. Pewnie jedno i drugie. Wiem Derka, że obiecałem 6, ale nie mogę. Po prostu nie mogę -
5/10One - ładnie to One tu wyszło. Chyba najlepsza trasa z One, aczkolwiek do tego z VT też nic nie mam i też lubię całkiem -
7/10Walk On - Owłosie, współczuję. Szczerze Ci współczuję tego, że nie możesz doznać Walk On. I wszystkim innym, którzy też nie mogą. Wykonanie, które może nie jest lepsze od tego z DVD, ale stoi również na takim samym wysokim poziomie. Nie chcę nic mówić, ale właśnie Walk On z Bostonu, był moim nr 1 U2 ever. Przed wszystkimi Streetsami, Wowami itd. Czy gdybym zrobił dziś taki ranking, byłoby w tym miejscu coś innego? Trudno powiedzieć, ale na pewno takie Walk On znajdowałoby się na podium. Najlepsze zakończenie koncertu, jakie można sobie wymyślić.
10/10Średnia:
8,84
Która w tym wypadku, jest tylko i wyłącznie liczbą statystyczną, która może kiedyś się komuś do czegoś przyda, bo innej oceny niż poniższa być nie może:
10!!!
Nie ma również MVP koncertu, ponieważ cała czwórka, a nawet cała piątka zagrała kapitalny show, jeden z lepszych, jakie miałem okazję poznać. Dzięki wszystkim, którzy byli w sobotę na czacie za obecność, dzięki tym, którzy odsłuchali bootleg w innym czasie i jeszcze dzięki za dotrwanie w czytaniu tej recki aż do tego momentu
ELEVATION TOUR> U2