
Upodobałem sobie ten album nie bez powodu, zastanawia mnie bowiem jak odbierany jest dziś, niemalże 2 lata po premierze. Co sądzimy o nim gdy pierwsze emocje zdążyły opaść już na dobre, gdy trasa koncertowa straciła dla nas trochę na rozpędzie, gdy czujemy się z nim już swojsko i domowo - bez podniet nowościami i napiętych oczekiwań zamykających się w gorączkowym myśleniu o tym "jacy będą tym razem?".
Wiem że wielu z Was oceniało tą płytę bardzo różnie, zależnie od ilości przesłuchań i wersji koncertowych. Ja sam doskonale pamiętam jak usłyszałem ją po raz pierwszy. Nie słuchałem już wtedy U2 od dłuższego czasu, właściwe ściągnąłem ją (tak, tak, nawet było mi wtedy szkoda kasy na nowe udwa) ze zwykłego przyzwyczajenia, nawet nie ciekawości. I pamiętam że "No Line on the Horizon" nie poruszył we mnie ani jednej struny. Nawet nie byłem rozczarowany, po prostu uznałem że "U2 się skończyło" i na jakiś miesiąc w ogóle do albumu nie wracałem. To co o tym przesądziło to był kompletny brak przebojowości piosenek. Nie było na tym albumie nic a nic co chciałoby się śpiewać żadnego Pride, żadnego Beautiful Day'a, nawet cholernego COBLa nie było. To co aspirowało pod radiowe przeboje wydawało mi się suche, wymęczone i zagrane z wyjątkową muzyczną impotencją. A te niby ambitniejsze kawałki? Niedopracowane, nie pomyślane do końca dziwadła które mogą jedynie urozmaicić życie zagorzałych fanów, nic więcej. Potem oczywiście zacząłem się stopniowo przekonywać żeby w końcu ogłosić że to świetny krążek i że zespołowi udało się wyrwać choć trochę z komercyjnych, lukrowanych tonów poprzedniego albumu. Chwaliłem wybitne miejscami lyricsy i nietuzinkowe brzmienia.
A jak jest dzisiaj? Czy wciąż uważamy "No Line" za zdecydowany krok do przodu, w nowe, nieznane zespołowi rejony? Czy może jednak wraz z opadnięciem emocji znów wydaje się on kiepski? Czy ten album prowadzi zespół w zupełnie nowym kierunku rocka uwolnionego od rockowych dogmatów przebojowości, czy jest może raczej świadectwem zastoju i wyczerpania tej porywającej lekkości z jaką chłopaki kiedyś komponowali? I gdzie w tym wszystkim jest rdzeń U2 a gdzie jego nowe oblicze? where's the love?
Na to pytanie dajcie odpowiedź sami, poprzez głosowanie i poprzez opinie.
Być może wyłoni nam się jakieś zupełnie nowe podejście do "No Line on the Horizon" a być może utwierdzimy się w którymś z dotychczasowych przekonań. Odliczanie czas rozpocząć!
1. No Line on the Horizon
2. Magnificent
3. Moment of Surrender
4. Unknown Caller
5. I'll Go Crazy If I Don't Go Crazy Tonight
6. Get on Your Boots
7. Stand Up Comedy
8. Fez - Being Born
9. White as Snow
10. Breathe
11. Cedars of Lebanon
Pierwsza runda trwa do niedzieli 12 grudnia do godziny 23:59:59.










