
W ogniu stresu poprzedzającego opublikowanie oficjalnych wyników wyborów prezydenckich, niech następny surwajwor się rozpocznie. Powyjeżdżaliście wszyscy na wakacje, festiwale, nie chce wam się - my rozumiemy, dlatego również dajemy wakacyjną i lajtową płytę.
Dobra, wyjaśnijmy coś sobie na początek misie - Rattle and Hum nie jest płytą złą tylko płytą średnią. Atmosfera jaka panowała w studiach nagraniowych po olbrzymim sukcesie The Joshua Tree, cała ta akcja z kręceniem filmu i domniemana mania wielkości zespołu zdają się być głównymi czynnikami, które wszyscy - włącznie z samym U2 - zapamiętali z tamtych czasów i w rezultacie kojarzą z samą płytą. Tymczasem, gdy się jej przyjrzymy wcale nie jest tak tragicznie.
Chociaż faktycznie jest to krążek wybitnie nierówny - perełki pokroju Hawkmoon czy Heartland sąsiadują tu z beznadziejnymi zapychaczami ego zespołu w rodzaju Love Comes To Town albo Love Rescue Me. Płytę otwiera zajebisty cover Helter Skelter Beatlesów, który swoją bojową i agresywną mocą niemal dorównuje Sunday Bloody Sunday, następnie mamy spokojne i poetyckie Van Diemen's Land z delikatnym wokalem Edge'a i uwielbiane przez wszystkich Desire, którego ja po latach jakoś wciąż doznać nie mogę. Następnie mamy istną perełkę tej płyty, czyli Hawkmoon 269, słuchając którego ma się wrażenie jakby U2-owcy na ten jeden utwór cofnęli się o 2 lata do nagrywania TJT i wyciągnęli z siebie country'ową moc, którą słychać było w Trip Through Your Wires. No i teraz zaczyna się miszmasz - średni cover Hendrixowego All Along The Watchtower, świetne wykonanie I Still Haven't Found z chórem gospel, najlepsze live Pride jakie słyszałem i czysto rock'n'rollowe, niedoceniane Silver And Gold. Potem kolejne średniaki - Angel of Harlem, Love Rescue Me (naprawdę bardzo średnie) i Love Comes To Town, po to, aby Bono z resztą uraczyli nas prawdziwą muzyczną perełką, kolejnym kawałkiem, który powinien był się znaleźć na TJT - Heartland. Pokażcie mi piosenkę, która w cudowniejszy sposób opowiada o rzecznych bezkresach Ameryki
Jak więc widać źle nie jest, ale niestety do tego wszystkiego dochodzi kolejny negatywny aspekt tej płyty. Bo największą wadą Rattle And Hum jest jej struktura - totalny chaos, trochę kawałków studyjnych, trochę live, dwa przerywniki totalnie Z DUPY i do tego fragment dialogu z filmu pod koniec Van Diemen's Land, gdzie wszyscy robią sobie jaja z Adama Claytona. Po jaką cholerę ja się pytam? Doprawdy nadal nie rozumiem po co to wszystko było. Próbowali pobawić się trochę formą i stworzyć coś ponadczasowego czy co?
Tym niemniej, jest to z pewnością jedna z najradośniejszych (niektórzy by powiedzieli: "wymęczonych") płyt U2, z iście wakacyjnym i radosnym klimatem i Bono niemal u szczytu swych wokalnych możliwości (bo u THE szczytu był dopiero na Zoo Tv Tour), w wielu kawałkach po prostu bawiący się głosem, jakby chciał podzielić się ze słuchaczami swoją dziecięcą wręcz radością śpiewania, jakby krzyczał: "Ach, jakie to jest cudowne!".
Anyway, nie jest tak źle jak wielu, włącznie z Bono, chciałoby utrzymywać
Rattle And Hum jest pokazówką tego co by się stało, gdyby Bono z resztą szli dalej w kierunku stylistyki TJT i dowodem, że prędzej czy później staliby się karykaturą samych siebie. Więc może to i dobrze, że stało się jak się stało
Ok, razem z prowadzącymi surwajwor podjęliśmy decyzję o prewencyjnym usunięciu Freedom For My People i Star Sprangled Banner gdyż 1) są beznadziejne, 2) nie ma tam żadnego wkładu U2, 3) i tak odpadną pierwsze i 4) są naprawdę beznadziejne. Traktujcie surwajwora po prostu jakby tych utworów nie było.
Więc jedziemy. Oto setlista:
1. "Helter Skelter" (Live)
2. "Van Diemen's Land"
3. "Desire"
4. "Hawkmoon 269"
5. "All Along the Watchtower" (Live)
6. "I Still Haven't Found What I'm Looking For" (Live)
7. "Silver and Gold" (Live)
8. "Pride (In the Name of Love)" (Live)
9. "Angel of Harlem"
10. "Love Rescue Me"
11. "When Love Comes to Town"
12. "Heartland"
13. "God Part II"
14. "Bullet the Blue Sky" (Live)
15. "All I Want Is You"
Runda pierwsza zaczyna się teraz i trwa do wtorku 6 lipca do godz. 23.59.59. Będzie trochę krótsza od pozostałych, ale raczej nie zrobi wam to wielkiej różnicy, nie?
EDIT: Każdy kto przed ostatnią rundą zagłosuje na Heartland dostaje dożywotniego bana










