Skocz do zawartości


Zdjęcie

O.S.T.R. "Jazzurekcja"


  • Please log in to reply
38 replies to this topic

#21 el_f

el_f

    Użytkownik

  • Members
  • 1967 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:a different city

Napisano 08 kwiecień 2010 - 12:12

Kojarzycie ulicznych freestylerów żonglujących piłką? Wiecie, tacy co to potrafią ją podbijać nogą, głową, barkiem, piętą, podeszwą, na stojąco, siedząco, leżąco...

Miałem ostatnio przyjemność grać z dwoma takimi. Naprawdę wymiatali w tych swoich trikach. Tyle że jak już zaczęliśmy grać, okazało się że nie bardzo kumali o co chodzi w piłce nożnej. Nie potrafili się ustawić, nie chciało im się biegać, w ogóle nie wiedzieli co zrobić z piłką.

Dla mnie kimś właśnie kimś takim są raperzy. O.S.T.R., cieszący się estymą zarówno ze względu na nieprzeciętne umiejętności muzyczne (klasyczne wykształcenie), jak i wyjątkową swobodę językową, jest chyba najlepszym tego przykładem. Jest niewątpliwie świetnym freestylerem, zapewne też bardzo biegle porusza się w muzyce, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu że tak jak od efektownego kopania piłki do prawdziwego futbolu, tak od składania rymów i sampli do poezji i muzyki droga jest jeszcze daleka.

Nie chcę narzekać konkretnie na Ostrego czy samą "Jazzurekcję", na pewno album znacznie wybija się ponad przeciętność, ale zarówno tekstowo jak i muzycznie ma swoje braki. I, co gorsza, prawdopodobnie w tej konwencji nie można było zrobić tego lepiej. No bo jeśli mamy tu pewnie koło tysiąca linijek tekstu, to oprócz fraz trafnych:

nieważne co na głowie nosisz - myckę czy turban
w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać (...)

bez orientacji ziomek zginiesz tu jak tlen
od prowokacji w stronę prostych słów mam sen
co leczy każdą ranę dzień za dniem
prawdziwy hip-hop, panie więc sprawdź dźwięk


czy po prostu bardzo efektownych:

miałem sen w którym byłem kimś jak szejk z jachtem
wyposażonym w saunę basen laskę, walnie czasem łaskę
daj mnie tatek kabzę, fajnie jak ten nazwę

nie my to wy to my toniemy za litrem
lewy z głowy ziomy powiemy co pić chce
każdy
dla mnie wódka plus szaszłyk
potem udka i schab i ziemniaczki


muszą zdarzyć się również banalne czy pretensjonalne (ziomek w lewo / dotrę tam szybciej niż Mitsubishi Evo; gdybym nie robił rapu / pewnie pracowałbym w Makro / na przykład pomógłbym ci wybrać żyrandol; nie znam się na epopejach / wolę luksus w Pompejach).

Również pod względem muzycznym trudno tu o zachwyty. Co nie znaczy że jest źle, co to to nie, jest nawet bardzo dobrze. Mamy trochę świetnych sampli, gdzieś tam słychać dodające nieco melancholii skrzypce (Mózg, Tajemnica Skreczy), ale to cały czas tylko zręczna układanka. Powtórzę to co już napisałem - taka konwencja, i tyle.

Jeśli już jesteśmy przy samplach, to nie sposób nie wspomnieć o tytułowej "jazzurekcji" (i nie chodzi mi tu o piosenkę, :P a o ogólny koncept albumu). I faktycznie, dość często słychać tu jazz (Dym, Apacz, Państwo, Nieważne), ale niewiele mniej jest tu momentów kojarzących się mocno z trip-hopem (Dla Zakochanych, Mam Plan, Historia), a taki Mózg łączący Bristol sound z brzmieniem skrzypiec brzmi jak żywcem wyjęty z debiutu Archive. Zresztą, poświęcenie całej płyty jednemu miastu też stanowi jakieś pokrewieństwo między "Jazzurekcją" a "Londinium" (ciekawy zbieg okoliczności, kilka razy na albumie padają słowa ŁDZ - Londyn).

Można więc powiedzieć, że analizując "Jazzurekcję" szczegół po szczególe (muzyka, tekst, produkcja itd.) trudno znaleźć coś bardzo oryginalnego czy wybitnego. Nie mam jednak wątpliwości co do tego, że taki sposób oceny płyty nie byłby najbardziej odpowiedni. Bo jeśli mimo swojej "przeciętności" (w sensie braku odwagi do wyjścia poza pewną konwencję) "Jazzurekcja" ociera się (ale tylko tyle, niestety) o wybitność, to jest to zasługą faktu że wartość całości znacznie przewyższa sumę wspomnianych elementów.

Czym jest więc "Jazzurekcja"?

Czy artystycznym manifestem głoszącym wyższość "prawdziwego" hip-hopu nad hiphopolo (k***y, co ukradły hip hop odnajdę / mam dla ziomów szacunek, dla frajerów pogardę)?

Czy przysłowiowym ;) "epickim freskiem" opisującym Łódź i zasady rządzące życiem bałuckich osiedli (bałuckie wychowanie / czyli wyuczony manewr walki o przetrwanie)?

Czy po prostu przedstawieniem pewnego sposobu patrzenia na świat, pewnej specyficznej (skądinąd momentami również pokrętnej i nieco "gangsterskiej") moralności (nie szastam hajsem, szacunek daję matce / Boga mam za władcę, nie konta proroków / bo mam rap na zawsze, a nie tylko z doskoku; osądzi pan Bóg, nie ja / prosty rap od złodzieja)?

Pewnie wszystkim po trochu, i to jest właśnie sukcesem tej płyty. O.S.T.R. udowadnia, że rap jest dla niego sposobem na życie, a nie tylko źródłem zarobku, że dla "prawdziwego" rapera oddzielenie twórczości od jego korzeni, miejsca w którym się wychował, jest niemożliwe. Z tego typu deklaracjami można spotkać się dość często (w końcu nie jest tajemnicą, że głównym tematem tekstów hip-hopowych jest... sam hip-hop, co bywa irytujące, ale znowu - taka konwencja), ale nie znam albumu na którym przekaz byłby tak mocny i zdecydowany, a przy okazji pozbawiony przesadnej agresji. Do tego dochodzi dość zręczna kompozycja całej płyty, do kolejności utworów trudno się przyczepić.

Minusy? Teksty błyskotliwe giną w masie przeciętnych (o tym już wspominałem), poza tym album jest jednak nierówny. Piosenki bardzo dobre przeplatają się z przeciętnymi, choć dla koncepcji całości - zapewne równie niezbędnymi. Dlatego też "Jazzurekcję" trzeba przyjąć w całości, bez wybrzydzania. A że album hip-hopowy nigdy nie będzie wybitny? Trudno, wystarczy że będzie dobry.

muzyka to jazz
styl to Tabasko
dzielnica - Bałuty
ŁDZ - miasto
talent - nie Van Gogh
choć wiem, po co jestem
2004 - czas na jazzurekcję


Dołączona grafika

#22 Johnny99

Johnny99

    Nothingman

  • Members
  • 10108 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Club Tip Top

Napisano 08 kwiecień 2010 - 13:04

Wiecie co, jednak nie będę się dłużej męczył z tą płytą i nie napiszę recenzji. Za fana hiphopu nigdy się nie uważałem, a drobne fascynacje ( typu Afro Kolektyw czy Paktofonika ) niczego specjalnego w tej kwestii nie zmieniły. Jeśli zatem mam słuchać hiphopu, to musi on mieć w sobie coś "niehiphopowego". Tego czegoś na Jazzurekcji nie dostrzegłem. Chyba wszystkie znane mi hiphopowe schematy są tu obecne - od rozpoczynania albumu od trzech utworów, w których autor przekonuje ( samego siebie ? ), że on sam osobiście jest fajny, podczas gdy reszta ssie ( może też "znów jestem nieszczęśliwy", ale jakoś łatwiej mi się utożsamić ze "smutnymi kolesiami, którym nic nie wychodzi" ), aż po "technikę przetykania" - czyli po utworze "negatywnym", opisującym, "jaki to świat wokół jest chujowy", zazwyczaj następuje utwór "pozytywny", traktujący "że jednak, ziomy, mimo wszystko zdarzają się w tym chujowym życiu fajne chwile, np. kiedy się z innymi ziomalami najebiemy". Fakt, tematyka utworów Afrojaxa jest w sumie podobna, ale jednak, moim zdaniem, zachodzi tu pewna subtelna różnica: o ile Afrojax zdaje się koncentrować na "żywym życiu", tzn. skupia się na pewnych realnych sytuacjach, konkretnie opisanych ( jak to np. założył spółkę i został wydymany ), o tyle OSTR bez przerwy nawija ogólnikami, których nawet mi się nie chce przytaczać, bo są identyczne jak u wszystkich innych - ogólnie to blokowiska są be, no future i na dodatek 1 8 L skradli nam hiphop ( no, niestety, przyznaję, że kwestia konieczności "odzyskania" takiego czy innego gatunku muzycznego z zasyfionych łap tych, którzy nam go "ukradli" jest całkowicie poza moim obszarem zainteresowań ). Nawet jeśli przyznamy, że konkretem jest tu miejsce akcji, tj. Łódź, to i tak jedynym wnioskiem, jaki z tego rozległego elaboratu zwanego Jazzurekcją wyciągamy jest to, że w Łodzi generalnie jest taki sam syf, jak i wszędzie indziej. Moi kumple nagrali kiedyś album o Nowym Sączu i mieli dokładnie identyczne, powiedzmy, zastrzeżenia. Wynika to pewnie po części z tego, że całe środowisko hiphopowe w danym kraju ( a może i na świecie ) problemy ma takie same, a że tradycyjnie skoncentrowane jest ono głównie na sobie ( czego znowu np. u Afrojaxa nie zauważam ), to i efekt uzyskuje za każdym razem identyczny. Jasne, pan autor umie co i rusz rzucić jakimś fajnym bon-motem czy grą słów, ale dotąd odnosiłem wrażenie, że mniej więcej na tym właśnie polega hip hop, więc jak ktoś tego nie umie, to się za to po prostu nie zabiera ( tak, jak za muzykę gitarową się nie zabiera ktoś, kto nie umie grać na gitarze - zatem trudno się zachwycać tym, że muzyk rockowy potrafi posługiwać się gitarą ). Jeżeli natomiast chodzi o sferę muzyczną to ciekawych rozwiązań jest ona pozbawiona całkowicie, standard goni standard, wagę przykuwa jedynie nieco psychodeliczna atmosfera Mózgu. Ogólnie: nie trafia to do mnie kompletnie, nie porusza, nie zwraca uwagi, nie wywołuje żadnych odczuć poza znudzeniem i czekaniem, aż wreszcie będzie można dać sobie z tym spokój. Sorry, pudło.

#23 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 16179 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 08 kwiecień 2010 - 13:10

Wrzucę jakiś nieco szerszy tekst jak tylko będę mógł, na razie powiem tyle, że mam niepokojąco zbliżone do kolegi J99 odczucia i wrażenia, a to źle, bo mnie parę osób pewnie, heh, ostro zdissuje. No ale się płyty słucha, choć na raz, męczy. Wolę sobie rozłożyć na części.

#24 Weronika

Weronika

    Użytkownik

  • Members
  • 2927 Postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 kwiecień 2010 - 13:25

Jasiu, na Offie poczujesz moc :P

#25 Max

Max

    nocny tabaskowicz

  • Moderatorzy
  • 8952 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:The Joshua Tree National Park, CA

Napisano 08 kwiecień 2010 - 14:12

...tak od składania rymów i sampli do poezji i muzyki droga jest jeszcze daleka.


I tak i nie:]
Gdy czytałem to zdanie, przypomniała mi się jedna scenka, którą opowiedział mi znajomy. Otóż 3 lata temu miał sposobność, jako dźwiękowiec, muzyk i amatorski producent, uczestniczyć w warsztatach muzycznych z Ostrym w ramach Coke Live Festival w Krakowie. Grupę słuchaczy stanowiło ok. 15 osób, muzycznych zajawkowiczów, pasjonatów brzmień beatlesowskich oraz różnych technik nagrywania, nawet tych z lat 60. Kiedy Ostry zaczął im pokazywać i tłumaczyć jak się robi muzykę w hip - hopie, dosłownie większość z zniesmaczoną miną i lekkim zażenowaniem wyszła z pomieszczenia, w którym całe to przedstawienie się odbywało. Komentarze były jasne - "przecież to jest prostackie". I po części mieli rację, gdyż na pierwszy rzut oka, wciskanie przycisku na beatmaszynie potrafi nawet dziecko. Hip - hop jest muzyką prostą, a cała sztuka w jej tworzeniu, polega na zgrabnym łączeniu dźwięków, w znacznej większości nie stworzonych przez siebie samego. Często padają zarzuty, że ta muzyka to zwykła kradzież patentów i pomysłów. No ale czy nie jest sztuką i zacną umiejętnością połączyć tak różne od siebie dźwięki by wyszedł z tego fantastyczny utwór? To tak jak technika kolażowa w plastyce - niektórzy się męczą z farbami długie godziny, a niektórzy pozlepiają wszystko w jedną całość.
BTW - świetna recenzja.



Tego czegoś na Jazzurekcji nie dostrzegłem. Chyba wszystkie znane mi hiphopowe schematy są tu obecne


To fakt, jest to klasyczna przedstawicielka gatunku [jazzurekcja].

ogólnie to blokowiska są be, no future i na dodatek 1 8 L skradli nam hiphop ( no, niestety, przyznaję, że kwestia konieczności "odzyskania" takiego czy innego gatunku muzycznego z zasyfionych łap tych, którzy nam go "ukradli" jest całkowicie poza moim obszarem zainteresowań .


No ale przecież skład 1,8L w tym utworze stanowi pewnego rodzaju symbol komercjalizacji tego gatunku muzycznego, na co rasowi muzycy hip - hopu są szczególnie uczuleni. Co do tematyki związanej z brakiem przyszłości i beznadziejnością życia osiedlowego - polski hip - hop (i nie tylko) właśnie tam się pierwszy raz pojawił. Nie były to zielone tereny wschodniej Polski tylko szarawe blokowiska Katowic i Warszawy. Większość z raperów utożsamia się z ulicą i osiedlem, czyli miejscem gdzie najczęściej przebywali. A, że większość z nich to ludzie prości, bez wykształcenia i perspektyw, często z kartoteką policyjną, sprawiło, że życie na osiedlu poza najebkami z ziomami nie jest kolorowe. Punkt widzenia od punktu siedzenia. O tym rymowali, a dalej już poszło. W hip - hopie niestety jest tak, że każdy raper musi w jakimś swoim kawałku przewałkować ten temat. To taki standard bez którego nie może się obejść.


Wynika to pewnie po części z tego, że całe środowisko hiphopowe w danym kraju ( a może i na świecie ) problemy ma takie same,


A no właśnie...

#26 Johnny99

Johnny99

    Nothingman

  • Members
  • 10108 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Club Tip Top

Napisano 08 kwiecień 2010 - 14:23

W hip - hopie niestety jest tak, że każdy raper musi w jakimś swoim kawałku przewałkować ten temat. To taki standard bez którego nie może się obejść.


Niestety, stawia to słuchacza niebędącego fanem hip hopu w dość trudnej sytuacji..

#27 user420

user420

    Użytkownik

  • Members
  • 5213 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 kwiecień 2010 - 14:29

Na pierwszy rzut oka, wciskanie przycisku na beatmaszynie potrafi nawet dziecko. Hip - hop jest muzyką prostą, a cała sztuka w jej tworzeniu, polega na zgrabnym łączeniu dźwięków, w znacznej większości nie stworzonych przez siebie samego. Często padają zarzuty, że ta muzyka to zwykła kradzież patentów i pomysłów. No ale czy nie jest sztuką i zacną umiejętnością połączyć tak różne od siebie dźwięki by wyszedł z tego fantastyczny utwór?



Wiele amatorskich kapel zaczyna od klejenia beatow na kompie, we fruity loops studio. Sprawa jest o wiele latwiejsza niz w przypadku MPC (czyli bit-maszyny firmy akai) poniewaz ma sie duzy, przejrzysty monitor, skroty klawiszowe, ogolnie caly sprzet komputerowy no i git. Schodki sie zaczynaja po wklejeniu (i obrobieniu sampla). Trzeba teraz dodac jakies bebny od siebie. Ustawic dlugosc sampla i bebnow tak, aby byly rowne to cholernie ciezki wyczyn. Dalej, perka+jedna wklejka+wokalowa sciezka to kiepski uklad, peja tak nagrywa w czasach swojej swietnosci.
I tu w sumie najtrudniejsze- znalezc wsrod calej muzyki takie sample, aby pasowaly do poprzedniego. Podziwam Ostrego, koles jest niesamowice osluchany w muzyce, jego winyloteka musi liczyc ogromna ilosc plyt, kazda dokladnie zna i wie gdzie wstawic dany motyw. Koles jest po szkole muzycznej, wiec z rozpoznaniem tonacji jak sie okazuje, problemow nie ma.
Dalej jedziemy, dogranie instrumentow. Wiekszosc raperow konczy na samplach, a w tym wypadku mamy do czynienia z muzykiej, ktory do wczesniej znalezionych motywow doklada swoje kolejne, typu jakies klawisze czy tlusty bas. Wspomniec rowniez warto o tym, ze wiele kawalkow tego kolesia to jego wlasne kompozycje.

Dobra, z poziomu latwego, czyli obslugi FL w laptopie z klawiatura sterujaca przenosimy sie na MPC i Nord Electro, poziom idzie w gore i tylko naprawde dobrzy muzycy zostana przy tym decydujac sie na nagrywanie plyty ;)

#28 Mirbalman

Mirbalman

    Pan Tamburyn

  • Members
  • 1064 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 kwiecień 2010 - 18:19

Moi kumple nagrali kiedyś album o Nowym Sączu i mieli dokładnie identyczne, powiedzmy, zastrzeżenia.

Sądecki underground to potęga :D

Ko0ledzy mieli jakąś oficjalną nazwę? Coś tam zdarzyło mi się słyszeć.

#29 Johnny99

Johnny99

    Nothingman

  • Members
  • 10108 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Club Tip Top

Napisano 08 kwiecień 2010 - 18:25

O ile dobrze pamiętam nazywają się Precedens czy jakoś tak, jakby co to płytką dysponuję.

#30 derka

derka

    Lady with the spinning head

  • Moderatorzy
  • 5014 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:z krainy Oz

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:23

Nie, jednak nie. Przepraszam, naprawdę mi przykro, ale nie potrafię napisać recenzji tego albumu. Ja hip-hopu po prostu nie lubię, nie jestem w stanie się ustosunkować do tej płyty, wyrobić sobie jakiejś opinii, ocenić. Nie umiem ocenić czegoś, co do mnie nie trafia. No niestety. Starałam się, ale nie wychodzi mi. Hip-hop do mnie nie przemawia, no cóż...

There's always a chance as long as one can think
this is music : last

#31 Max

Max

    nocny tabaskowicz

  • Moderatorzy
  • 8952 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:The Joshua Tree National Park, CA

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:28

a zespół "Down" do Ciebie 'trafił'? :D

#32 derka

derka

    Lady with the spinning head

  • Moderatorzy
  • 5014 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:z krainy Oz

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:34

a zespół "Down" do Ciebie 'trafił'? :D


Down w całości nie, owszem, ale bardziej wolę metal, niż hip-hop :) Nie znaczy to, że mam coś do hip-hopu i jego słuchaczy, absolutnie :D Po prostu muzyka hiphopowa nie mieści się w moim guście muzycznym i tyle ;)

There's always a chance as long as one can think
this is music : last

#33 Weronika

Weronika

    Użytkownik

  • Members
  • 2927 Postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:38

..nawet 'Apacz'?.. :(

#34 Anja.S

Anja.S

    Sajkora

  • Members
  • 3778 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Sieradz

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:42

a zespół "Down" do Ciebie 'trafił'? :D


Ogdryzł się Maks za 5/10.

Kawa i papierochy


jesteś zwyczajnie niegodziwa. 

 

 


#35 derka

derka

    Lady with the spinning head

  • Moderatorzy
  • 5014 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:z krainy Oz

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:44

..nawet 'Apacz'?.. :(


"Bajer" mi się podobał :)

There's always a chance as long as one can think
this is music : last

#36 Max

Max

    nocny tabaskowicz

  • Moderatorzy
  • 8952 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:The Joshua Tree National Park, CA

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:45

Ależ skąd :D

Chciałem tylko skonfrontować te dwa, jakże radykalne dla fana U2, gatunki muzyczne, tj. metal i HH.

#37 user420

user420

    Użytkownik

  • Members
  • 5213 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:55

..nawet 'Apacz'?.. :(




Jazzurekcja>Komix>kilka innych kawalkow>Apacz>kilka innych kawalkow

#38 Weronika

Weronika

    Użytkownik

  • Members
  • 2927 Postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 kwiecień 2010 - 19:57

nie. JS.

#39 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 16179 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 14 czerwiec 2010 - 12:59

Sory, nadal mam problem z polskim hip hopem, jestem dziad, nie jestem młodzież. Ale co z tego w sumie, nie trzeba się jarać wszystkim, prawda?
Choć na hip hopie ostatnimi czasy wypada się znać, nie chce mi się i co mi kto co zrobi mi. Dajcie mi więcej Afro Kolektywów albo polskiego Le Saca ęt Scrobious Pipa, czy tam, Danger Mouse jakiś niech się pojawi z toną projektów na takim fajnym poziomie, to pogadamy.
Na razie nie pogadamy i będzie krótko. Jazzurekcja jest wporzo, mimo że mi się jej nie chce słuchać już więcej, ot, staram się być obiektywny i chyba mi idzie, bo cenię sobie bardzo ładne sample z klasyki jazzu i spoko bity (ale tu też muszę wyrzucić państwu - co mnie obchodzi jego płytoteka? to ładnie że zna dużo dżezu, ale ja też znam dużo niezalu i prog-rocka, a Embryonic nie nagrałem i się nie zanosi), cenię flow i że to płynie a nie utyka na kwadratowym podkładzie, no i że z perspektywy chujni na blokowisku aspiruje w rejon wyższego wrażenia artystycznego. To też ładnie z jego strony. Z drugiej strony, nadal jest ziomem z Bałut, a ja to niekoniecznie czuję, mimo że na wielu blokowiskach bywałem i znam masę ludzi stamtąd, raczej się trzymałem zawsze z towarzychem mającym nieco inne problemy albo wyrażającym je w nieco inny sposób, jeśli już o samo miejsce zamieszkania, otoczenie i to co ono implikuje chodzi. Nie poczuję tego i nie mam zamiaru udawać, że będzie inaczej. Plusem tu jest, że teksty są ładnie złożone, minusem wrażenie, że wszystko to można by powiedzieć w trzech czy pięciu kawałkach, nie w dwudziestu, a do tego trochę denerwujące po jakimś czasie jest słuchanie jaki to on nie jest lepszy, bo się zna na dżezie i gra dżez, a inni nie. No ok, wystarczy że zagrasz, sami skumamy, tak? A może on tak musi, bo to taka estetyka? No to znów wracamy do tego samego problemu, mojego zresztą. I widzicie, tytuł sugeruje, że się bawi w posłańca i będzie tym albumem uczył dzieci z syfiastych dzielnic słuchać milesa dejwisa i koljtrejna dżona, co jest bardzo zacną ideą, ale szczerze, ja bym się chyba nie dał przekonać w ten sposób. Aha, no i po co ten album jest taki długi? Nie żeby kompozycje były złe, są dobre, ale przy takiej objętości materiału i tak się zaczynają zlewać, a to bardzo nie dobrze i po prostu się męczy nie będąc szczególnym entuzjastą takiego materiału muzycznego. Ładną klamrą - nie jestem dziad, jestem młodzież. Tyle nie z Bałut. Doceniam starania i efekty, a na tle polskiej hh-sceny to chyba faktycznie perełka, ale wracać to do tego raczej nie będę i myślę, że jak ktoś w hip hop nie wpadnie poważniej, też raczej może sobie darować poza celami poznawczymi. 6.0/10.0.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych