Skocz do zawartości


Zdjęcie

Trasa Zoo Tv


341 replies to this topic

#341 Johnny99

Johnny99

    Nothingman

  • Members
  • 10118 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Club Tip Top

Napisano 10 luty 2018 - 23:00

12/10/1993 Egg Dome - Tokyo, Japan - ostatni koncert Zoo TV

 

x240-wa4.png

 

Zoo Station, The Fly, Even Better Than The Real Thing, Mysterious Ways, One / Hear Us Coming (snippet) / Unchained Melody (snippet), Until the End of the World, New Year's Day, Numb, Tryin' to Throw Your Arms Around the World, Angel of Harlem, Stay (Faraway, So Close!), Satellite Of Love, Dirty Day, Bullet the Blue Sky, Running To Stand Still, Where the Streets Have No Name, Pride (In the Name of Love)
encores: Daddy's Gonna Pay For Your Crashed Car, Lemon, With or Without You / Love Will Tear Us Apart (snippet), Love Is Blindness, Can't Help Falling In Love
comment: Last ever performances of Numb, Tryin' To Throw Your Arms Around The World, Dirty Day, Daddy's Gonna Pay For Your Crashed Car, and Lemon, and the last time Satellite Of Love is covered by the full band until 30 July 2015. Last Love Is Blindness until an incomplete version was performed on 1 March 2006. Last Zoo Station and Running To Stand Still until 26 March 2005. Last Stay until 20 April 2001. Last Angel Of Harlem until 26 March 2001. Last The Fly until 24 March 2001.

 

"Last stop on a Zoo Central!", jak to ujął Bono przed rozpoczęciem channel hopping (stwierdzając, że skoro jest to last night, to doskonałym pomysłem będzie obejrzenie nieco TV). "Tokyo is [wszakże - dopisek mój] the capital of Zoo TV!". Drugi show w Tokyo od początku miał nieco lepszy flow niż pierwszy, płynąc w pełnej, znaczonej dwoma latami doświadczenia harmonii - aczkolwiek dźwięki z PA znowu jakieś wyjątkowo głośne, zwłaszcza w Zoo Station. Na początku One - dedykowanego Davidowi Wojnarowiczowi - wystąpiła zabawna wpadka techniczna; Joe puścił takie echo na bębny, że Larry zaczął brzmieć jakby grał w Metallice na podwójnej stopie. W trakcie NYD znowu dziwne odgłosy w tle, jakieś takie plemienne, a może samurajskie? Nie mam pojęcia, pozostanie to chyba zagadką. O tym, jak tym razem udała się akcja z ostatnim zoo'wym szampanem w Tryin' Pimm jakoś nie wspomina, ale sądząc po głośnej reakcji publiki było chyba lepiej, w każdym razie wzburzonych ochroniarzy nie słychać. Po Angel Of Harlem The Edge z jakiegoś powodu dość długo dochodził do ładu z gitarą, przygrywając sobie najróżniejsze plumki i arpeggia, co Bono skomentował wspominając coś o *wyplungnięciu* go z miksu (zresztą, może to on grał. Następnie zapowiedział Stay: "to ostatni koncert Zoo TV. Larry idzie do wojska!". Kawałek został zadedykowany wszystkim, których zespół miał okazję spotkać w ciągu tej dłuuugiej podróży dookoła świata, a zwłaszcza dla tych, o których już zdążyli zapomnieć, oraz "for those people on Zoo TV that I haven't met, thank you from Adam, Larry and Edge". W Satellite Of Love Bono dokonał minimalnej korekty tekstu: "satellite's gone, way up to Mars.. soon it will be filled with Toyotas and bars". Im dalej do końca, tym atmosfera bardziej piknikowo-świąteczna, "lift yourself up! love is coming!" wykrzyczał Bono na początku Pride. Confessions z początku wybrzmiewały głównie po japońsku, choć znalazło się także miejsce dla wyznań w rodzaju "we are [ktoś tam ktoś tam], we work for U2, they're far better than The Alarm!", a pod koniec doszli zdaje się do wniosku po raz kolejny członkowie ekipy technicznej, dzielących się przemyśleniami w rodzaju: "to już ostatni koncert?? gdybym wiedział, kupiłbym nową paczkę kondomów, żeby starczyły na następną podróż", ale także podziękowaniami i pożegnaniami w najróżniejszej formie. "Goddamit, can I go home now??". MacPhisto, oczywiście, przywitał się słowami "Tokyo, look what you've done to me", co wyraźnie słyszalny na bootlegu jeden z widzów skomentował niezwykle trafnie: "same as last night!". Ale potem było ciekawiej, bo usłyszeliśmy swoiste podsumowanie owej "long way", której ostatnie minuty mamy okazję śledzić: "on this very tour we've had four marriages, fourteen divorces, fifteen babies born, twelve people got arrested, we sacked five people, and one crew member left to become a franciscan monk, thank you! We've met some fine people along the way.. where would we be without our closest friends?". Po czym MacPhisto po raz ostatni przedstawił resztę zespołu ("standing behind me, Boy George's wet dream, Larry Mullen Junior!"), a następnie zadzwonił do "somebody I've gotten very close to since I came to Tokyo", a którym okazała się Madonna - czekająca ponoć z telefonem w reżyserce. Niestety, do połączenia ostatecznie nie doszło, zapewne z powodu nieprzewidzianej awarii. Na początku With Or Without You emocje już zdecydowanie wzięły górę nad rzetelnością przekazu: "Larry! Boys!" wykrzyknął Bonophisto, zaczynając śpiewać zupełnie, że tak powiem, od dupy momentu, sytuację unormowała dopiero zdecydowana już inicjatywa Larry'ego. A pod koniec kolejny hit - Love Will Tear Us Apart! Jeszcze tylko przejmujące Love Is Blindness (z odrobinę mieszającym w solówce Edgem, a może po prostu wypadł z rytmu?), i, cóż, Can't Help Falling In Love, w którym The Edge - niejako stawiając ostatnią kropkę w ostatnim rozdziale - pod sam koniec włączył sobie te swoje charakterystyczne, ambientowe tła, która ukradł od Briana Eno. "Elvis is still in the building.. good night" - to ostatnie słowa, jakie padły ze sceny Zoo TV.

 

No i to by było na tyle, drodzy siostry i bracia w panu.. znaczy, w panach (czterech). Po nieco ponad 10 (słownie: dziesięciu) latach niniejszy cykl właśnie dobiegł końca. O pierwszym koncercie Zoo TV, 29 lutego 1992 r. w Lakeland, Floryda, napisałem dokładnie 9 listopada 2007 r. o godz. 12:40 - oczywiście, po drodze były mniejsze, większe i nawet całkiem długie przerwy. Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy to czytali, oraz dla wszystkich, którzy tego nie czytali, za nieprotestowanie przeciwko zajmowaniu miejsca na forum. Przepraszam za wszystkie wpadki, błędy, nieścisłości i źle postawione przecinki - ale z drugiej strony, nie zwracaliście mi na nie specjalnie uwagi ani nie wytykaliście, więc sam teraz będę musiał to wszystko (zapewne) poprawiać i uzupełniać. Off with the horns, off with the show! Czas na nowe wyzwania! Albo może lepiej nie. Mam wprawdzie parę pomysłów na to, co tu można byłoby jeszcze z tym wszystkim wymodzić, ale będę się nad tym zastanawiał później. Na razie zamierzam się trochę ponapawać sytuacją, w której konieczność ukończenia tego cholernego cyklu już nade mną nie wisi. Dobranoc B)

 

VeteransStadiumAfterZooTV.jpg



#342 Owłos

Owłos

    Użytkownik

  • Members
  • 5142 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Órsynuw

Napisano 10 luty 2018 - 23:20

Janie, jestem wzruszony, że dociągnąłeś ten projekt do końca. Dziękuję za wspaniałą podróż, dla mnie będzie pewnie już na zawsze wyznacznikiem co, gdzie, po co się wydarzyło na ZOO TV. Chylę czoła, biję pokłony, dziękuję!


"I went out there
in search of experience
to taste and to touch
and to feel as much
as a man can
before he repents"



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych