Czasem można coś powrzucać w randomowe wątki jak ten, nie? Niezobowiązująco, można. Zasięg nawet tu teraz pewnie większy niż na wycinającym linki fejsie, prawda? ;>
To nowy singiel z nowej udanej płyty The New Pornographers, kanadyjskiej indie-supergrupy blabla, nic wspólnego z naszymi dziadkami, aaale słysząc to naprawdę automatycznie poczułem że jestem "w domu", oto zespół który znam i lubię wrócił z czymś typowo swoim, świeżym, świetnym, każdy fan muzyki kocha to uczucie, nie? Właśnie niestety z myślą od razu że to na kontrze z ostatnim U2 do którego musze podchodzić na zasadzie "w koncu się przekonam", takie słodko-gorzkie wrażenia. Pewnie z tego mój mózg wykoncypował zaraz że ale ejże, ejże a a a... a gdyby to był kawałek z czasów powiedzmy demek Joshua Tree nagrany od nowa w okresie SoI/SoE to nie dałoby się? Dałoby się! Także luźno zostawię ![]()
https://youtu.be/4-U0U4zTj3g?si=
Edit dzień później: bo heh, zdążyło w międzyczasie z zaskoczenia wyjść Lily EP. Posłuchajcie tego po tejże i powiedzcie że to nie byłby najlepszy kawałek na tej EPce ;>











