Skocz do zawartości


Zdjęcie

OFF Festival 2014 (01. - 03.08.2014)

taki fest w lesie.

108 replies to this topic

#81 corso

corso

    Użytkownik

  • Members
  • 3 835 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Black Diamond Bay

Napisano 04 sierpnia 2014 - 18:38

To co myślicie o tej edycji?

Dla mnie , tak na gorąco ranking koncertów:

1 Slowdive

2 Notwist

3 Michael Rother, Rojek

4 Fuck Buttons

5 Kobiety

6 B&S

7 Noon

8 Lyla Foy

9 Los Campesinos

10 The Range

11 Jonathan Wilson

 

Nie widziałem Pionala, Holdena - więc się nie wypowiem.

Największe rozczarowania: Neutral Milk Hotel, Andrew W.K., Glenn Branca

 

 

 

I czemu nikt do mnie nie dzwonił żeby się integrować?????

:(

 

Jeszcze masłowska bardzo ok, alo to troche poza konkursem.



#82 Max

Max

    nocny tabaskowicz

  • Moderatorzy
  • 9 091 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:The Joshua Tree National Park, CA

Napisano 04 sierpnia 2014 - 20:58

Moje podsumowanie nieco później, tymczasem na szybkości opener Noona:

 

https://www.youtube.com/watch?v=cPV56lM1TA4



#83 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 17 767 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 04 sierpnia 2014 - 23:21

Na razie tyle - na tle wszystkich innych Offów muzycznie średnio-dobrze, organizacyjnie (ochrona = shit tym razem) no i standardowe rzeczy typu prysznice i płatności i bolączki nadal constans więc da się żyć, ale najważniejsze że były naprawdę duże hajlajty muzyczne* no a towarzysko (a to czasem najważniejsze bywa) jak zawsze po prostu jak to na Offie czyli też constans, bardzo bardzo fajowo ;) 

 

*z grubsza:

 

-zaskoczenie Notwist które było świetne a nie tylko fajowe jak się spodziewałem (choć fajowe też).

-pure rock and roll i super bujanie na Jezus Maria Łańcuchu, archetypie grania jakie uwielbiam czasem.

-uroniłem parę łez na Rojku wczuwając się w klimat tekstów słuchanych tak live (no trochę bardziej się czułem Lenny Valentino niż tańczenie i konfetti no ale właśnie dlatego doznałem).

-Bela i Seba w końcu po latach zaliczeni bez zawodu, a o to nie było łatwo bo oczekiwania od lat wielkie narastały z każdą ich absencją.

-Souvlaki Space Station usłyszane, kosmos to kosmos i już.

-niemiecka elektronika "Gościa z Neu" pierwszego dnia, idę zaraz poznawać lepiej co grał.

 

i mniejsze i większe inne, w tym jak Andrew W.K też na chwilę był przegość z łysym kolegą, no ogólnie takie tam. 


fejs // last


#84 Yarpen

Yarpen

    Użytkownik

  • Members
  • 976 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 sierpnia 2014 - 09:40

Świetny OFF, jak zawsze, ale chyba nie mogę go nazwać najlepszym w mojej karierze.  Zbyt długo czekałem na naprawdę wielki, ponadprzeciętnie dobry koncert, aż w niedzielę dostałem ich od razu 3 pod rząd. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Slowdive zmiażdżyli kosmos - czy tylko ja caly czas słyszałem tam delaye Edża na turbodoładowaniu? To było piękne dla mnie jako słuchacza, bo uświadomiłem sobie, że takie efekty i ten charakterystyczny ruch gitarą na boki jest wszystkim czego oczekuję od muzycznego brzmienia. Napisalbym, że Belle & Sebastian wygrali festa, ale za bardzo ich nie widziałem, bo byłem zajęty tańczeniem. No i Artur... Jego przeproszę w oddzielnym poście, ale "W deszczu maleńkich srebrnych rojków" było TYM momentem festiwalu.  

 

Największym przegranym okazała się Scena Trójki, bo chociaż dostała odpowiedni Upgrade, to nie dostała takich koncertów . To znaczy brakowało mi  tam bardzo tak prze-fajnych gigów jak ubiegłoroczny Mikal Cronin i Jens Lekman, kiedy poczułem się w tym namiocie jak w domu. Ale też specjalnie się nie zapuszczałem na smęty Perfume Geniusa i Króla, żeby nie psuć sobie jak najprzyjemniejszego klimaciuku pięknych koncertów Kobiet i WORa. Inna sprawa, że bardzo urosła Scena Eksperymentalna z cudownymi klimatami Lyli Foy i zatłoczonym saloonem Franka Fairfielda, który był naprawdę świetny w swoim zwyczajnym graniu i cała sala tańczy z nami. Masłowska to wciąż socjologiczny perfomans + niedoceniana siła Wadachowicza, tak że czasem ciekawiej było popatrzeć na reakcje tłumu i to kto (w jakim wieku, w jakich sentymentach) jara się takim pastiżem.

 

Mam pewien niedosyt może dlatego, że tym razem naprawdę dobrze się przygotowałem i nie mogło mnie zaskoczyć nawet Orchestre de Poly Rhytmo z Afryki, którzy też zrobili piękną imprezę ze swoimi osobistymi zdolnościami uroku osobistego :D Fuck, starzeję się, już nie jest tak łatwo mnie zachwycić :/

 

Generalnie nareszcie świetni headlinerzy, nikt nie zrobił takiej chały jak Thoorson Moore czy Smashing Pumpkins (chociaż Jezus Maria Łańcuch faktycznie pomylili chyba Dolinę Trzech Stawów z Doliną Szarloty... Zupełnie nie poczułem tego ognia, chociaż piosenki i wykonanie teoretycznie spoko). Muszę też się przyznać ze wstydem, że nie byłem na żadnym slocie 23 godziny na Leśnej, bo łapało mnie akurat zmęczenie i trzeba było zbierać siły.  

 

OFF rządzi, Artur Królem, wracamy za rok, nic się nie zmieniło. Cholernie się cieszę, że mogę tam wracać do tej atmosfery i spotkań - także z formumową ekipą. Podobno tak tłumaczą fenomen Woodstoku, że ludzie jadą tam ponieważ normalnie czują się dziwakami nosząc irokezy i glany, a tam widzą, że jest ich więcej. Ja mam tak na OFFie, bo zazwyczaj słuchanie Belle & Sebastian uważane jest za mało męskie, a tam pozwoliło mi wyrwać do tańca kilka pięknych dziewczyn ;)


http://sit-and-wonder.blogspot.com/

#85 corso

corso

    Użytkownik

  • Members
  • 3 835 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Black Diamond Bay

Napisano 05 sierpnia 2014 - 09:55

Szczerze mnie ciekawi Twoja negatywna ocena Smashing Pumpkins sprzed roku, bo wg mnie to obok Flaming Lips, Piano Magic, Nationala - był jeden z najlepszych koncertów na Offach ever.

poza tym zgadzam się ze wszystkim :-)



#86 Yarpen

Yarpen

    Użytkownik

  • Members
  • 976 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 sierpnia 2014 - 15:50

Akurat słowo "chała" było nawiązaniem do "Beksy" jeśli o to chodzi ;) Raczej nie czuję się kompetentną osobą do oceniania ich, bo nie mam do zespołu żadnego sentymentu i przesłuchałem trochę dopiero przed samym OFFem. Widziałem trochę koncertu, zmęczyłem się guitar-hero-podobnymi gestami Corgana i po coverze Bowiego z przyjemnością poszedłem na AlunaGeorge. Ale możemy się chyba zgodzić, że motywem zapraszania takich nazw jak Smashing czy Iggy Pop jest głównie gra sentymentem i dotarcie do osób, które normalnie nie usłyszałyby o OFFie (sam byłem miło zaskoczony wpadając po Zbigu na mojego kuzyna z dziewczyną). To, że w tym roku Rojek nie musiał uciekać się do takich sprawdzonych, wysłużonych wykonawców jest dla mnie kolejnym dowodem na siłę tego festiwalu.


http://sit-and-wonder.blogspot.com/

#87 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 17 767 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 05 sierpnia 2014 - 21:33

Również się Smashingami nie jarałem nigdy przesadnie a sam koncert nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, też się zmyłem przez scenę piwną nieświadomym śladem Yarpena i nie żałuję. To co zresztą Jacek napisał - sto procent prawdy, na Offie zawsze występują jakieś legendy a nie tylko świeże trendy ale to są zazwyczaj legendy off-sceny właśnie, Iggy i SM się w tym nie mieszczą, dla nich miejsce jest na Open'erze który swoją drogą zaczął już jakiś czas temu podkradać wykonawców idealnych na Offa i chować ich po namiotach o dziwnych porach, a powinni przecież headlinować festiwal Rojka gdzie wszyscy by ich docenili. No ale to już inna historia.

 

Co do Twojej słabej oceny Jezus Maria Łańcucha - akurat ja się spodziewałem czegoś innego niż się okazało, wiesz, może to zasługa tego że się wybawiłem bardzo dobrze z dziewczyną, może i tego że dawno nie wracałem do prostego rock and rola a przecież zawsze się jarałem takimi rzeczami jak piosenkowe podejścia Sonic Youth, jak całe BRMC, na Open'era pojechałem kiedyś tylko i wyłącznie na Pavement (kolejni którzy winni być na Offie, ech), także wiesz. To nie był wielce szałowy koncert technicznie, jakoś, no ale nie oczekiwałem tego. Jak wspomniałem wcześniej - wystąpił przede mną archetyp muzyki która zawsze mnie ciągnęła i bujała, wystąpił bardzo porządnie i to mi naprawdę wystarczy żeby wyróżnić ten koncert. A może dlatego że był to pierwszy po Michaelu Rotherze na którym naprawdę porządnie muzycznie doznałem? Kto wie, ważne że było bardzo dobrze ;)

 

Co do najlepszych Offowych koncertów ever - no faktycznie, trzeba by jakiś ranking stworzyć. Ktoś by się też pisał? Poza mną Corso był na wszystkich, sklecisz? Zazwyczaj widzieliśmy podobne, ciekawe czy wybierzemy te same ;)


fejs // last


#88 corso

corso

    Użytkownik

  • Members
  • 3 835 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Black Diamond Bay

Napisano 05 sierpnia 2014 - 21:57

Spróbuję jakąś listę stworzyć.

Co do SP - nie do końca się z wami zgodzę.Oni akurat rok temu promowali album Oceania - jeden z najlepszych w karierze i  zawartość tej płyty była podstawą setu - więc nie byli tylko jako sentymentalny powrót do czasów młodości dla takich ludzi jak ja ;-) i odegranie the best of.



#89 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 17 767 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 05 sierpnia 2014 - 22:24

W takim razie to musi być kwestia subiektywnego odbioru i tyle - mnie nigdy nie zachwycali w ogóle, także nowy świetny album też nie mógł mnie porwać. Z SM pamiętam że grali świetnie, bardzo pro, bardzo spoko, nie ma się czego czepiać poza faktem że ani troszkę to do mnie nie przemawiało. Tak samo chyba parę osób miało z Jesus and The Mary Chain w tym roku. Także no, zrozumcie jako i ja rozumiem ;) (chociaż akurat JMŁ też się wcale nie jarałem wielce a tu jednak.. ;) )


fejs // last


#90 Yarpen

Yarpen

    Użytkownik

  • Members
  • 976 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 sierpnia 2014 - 22:40

Dobry pomysł tym best OFFem OFFu, ale takie listy rankingowe będą niewymierne, bo mi na przykład nie dane było być na Lennym czy FL. Może każdy napisze swoje top5 z opisem? Takie odautorskie komentarze zawsze są ciekawsze niż puste cyferki.
http://sit-and-wonder.blogspot.com/

#91 andie

andie

    (not) original of the species

  • Moderatorzy
  • 5 687 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:znad Nilu

Napisano 05 sierpnia 2014 - 23:00

Po szczątkowych 2 dniach festynu, potwierdzam - byleby w czapę dawało (muzycznie rzecz jasna)  ;) Dzięki za mega towarzystwo. 

i my dziękujemy! :) za tańce i odprowadzanie pośród katowickich mordowni  :D fajnie było się poznać.

 

Nie widziałem Pionala, Holdena - więc się nie wypowiem.

Pional bardzo solidnie, można się było pobujać ładnie; co prawda wolałam jednak ubiegłorocznego Talabota - jakby bardziej klimatyczny. ale szkolną piąteczkę mogę dać.

 

Największe rozczarowania: Neutral Milk Hotel, Andrew W.K., Glenn Branca

co do NMH, się zgodzę, z tym że nie miałam wygórowanych oczekiwać odnośnie ich występu na żywo, aczkolwiek miałam nadzieję, że może mnie zaskoczą. jeszcze do połowy koncertów było w miarę OK, a potem zaczęłam się zastanawiać, kiedy wyjść :P jednak nie żałuję, że na koncercie byłam (no może odrobinę, bo w tym czasie w Kawiarni Literackiej bawił Szczepan Twardoch, no ale wszystkiego mieć nie można) - miałabym poczucie straty, gdybym ich nie widziała pomimo takiej możliwości.

 

natomiast Andrew W. K. vel Szalony Andrzej podobał mi się :D wiksa miała być i była. a pan bezwłosy wywijał fajnie hołubce i polki.

 

Holdena i Branki nie widziałam.

 

Jeszcze masłowska bardzo ok, alo to troche poza konkursem.

ja nie dałam rady, nie trafiło mnie i wyszłam w połowie 'Chleba' (jako trzeci był grany). zjawisko Doroty Masłowskiej nadal trudno mi ogarnąć. wizualki tylko mi się podobały ;)

 

 

*z grubsza:

 

-zaskoczenie Notwist które było świetne a nie tylko fajowe jak się spodziewałem (choć fajowe też).

-pure rock and roll i super bujanie na Jezus Maria Łańcuchu, archetypie grania jakie uwielbiam czasem.

-uroniłem parę łez na Rojku wczuwając się w klimat tekstów słuchanych tak live (no trochę bardziej się czułem Lenny Valentino niż tańczenie i konfetti no ale właśnie dlatego doznałem).

-Bela i Seba w końcu po latach zaliczeni bez zawodu, a o to nie było łatwo bo oczekiwania od lat wielkie narastały z każdą ich absencją.

-Souvlaki Space Station usłyszane, kosmos to kosmos i już.

-niemiecka elektronika "Gościa z Neu" pierwszego dnia, idę zaraz poznawać lepiej co grał.

 

i mniejsze i większe inne, w tym jak Andrew W.K też na chwilę był przegość z łysym kolegą, no ogólnie takie tam. 

 

z grubsza mam podobne odczucia.

 

Największym przegranym okazała się Scena Trójki, bo chociaż dostała odpowiedni Upgrade, to nie dostała takich koncertów . To znaczy brakowało mi  tam bardzo tak prze-fajnych gigów jak ubiegłoroczny Mikal Cronin i Jens Lekman, kiedy poczułem się w tym namiocie jak w domu. 

w zeszłym roku Glass Animals też bardzo dobrze rozkołysali namiot trójkowy; w tym rzeczywiście lekko brakowało takich mocniejszych punktów - chyba najbardziej z koncertów na Scenie 3 podobał mi się polski Eric Shoves Them In His Pockets: bardzo fajnie zagrany plus sympatyczna reakcja na publiczność, lubimy to :)

 

Mam pewien niedosyt może dlatego, że tym razem naprawdę dobrze się przygotowałem i nie mogło mnie zaskoczyć nawet Orchestre de Poly Rhytmo z Afryki, którzy też zrobili piękną imprezę ze swoimi osobistymi zdolnościami uroku osobistego  :D

ślicznie było, tak :D chociaż nie jestem w stanie powtórzyć żadnego z nawoływań pana dowodzącego. i te ujmujące układy taneczne w białych lakierkach.

 

Generalnie nareszcie świetni headlinerzy, nikt nie zrobił takiej chały jak Thoorson Moore czy Smashing Pumpkins (chociaż Jezus Maria Łańcuch faktycznie pomylili chyba Dolinę Trzech Stawów z Doliną Szarloty... Zupełnie nie poczułem tego ognia, chociaż piosenki i wykonanie teoretycznie spoko).   

o, Moore też był moim rozczarowaniem 2 lata temu. ale co do Jezusa z Maryją mam mieszane uczucia, bo jestem zadowolona, chociaż Jim Reid nie wydawał mi się szczególnie zaangażowany w koncert, w przeciwieństwie do machania statywem. objawienia nie było, ale też się go nie spodziewałam.

 

przechodząc do bardziej spójnego podsumowania:

 

najlepiej: Belle and Sebastian (za urokliwe PIOSENKI, tańce, 'Get Me Away From Here, I'm Dying' i 'Dylan In The Movies', Stuarta, który cudnie śpiewa, pozuje do zdjęcia, rozdaje podpisy i nawet upada ze sceny, na szczęście szczęśliwie - koncert minął tak szybko, nawet nie wiem kiedy); the Notwist (nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze. tak szczerze to myślałam, że wejdą, zagrają, zejdą, a tu taka magia! od pierwszych dźwięków byłam oczarowana. jak dla mnie to czarny koń tegorocznego festiwalu); Michael Rother (taką elektronikę to ja lubię, nic tylko słuchać over and over again); Rojek (w końcu okazało się, że znam jakieś teksty, w dodatku ładnie życiowe, więc się ładnie zmęczyłam na tym koncercie. zdecydowanie za krótki, no ale nie można było spóźnić się na Slowdive. a motyw a la Flaming Lips (chociaż jak dla mnie to Artur zrobił Koldpleja, no ale okej) bardzo spoko, chociaż może nie oryginalny.

 

poza tym bardzo na plus: Slowdive (usłyszeć kosmos zawsze dobrze. a najlepiej słuchało mi się koncertu z zamkniętymi oczami, ściana dźwięku wszędzie), Perfume Genius (najs chłopiec + rzewne piosenki = jestem na tak. tylko szkoda, że nie wyszedł zabisować, publiczność bardzo gorliwie klaskała), Black Lips (densy densy i tupiemy nóżką), Jeż Igor (da się grać dla (nie) dzieci w przesympatyczny a nie infantylny sposób. siedząc na trawie blisko sceny trójkowej słuchało się bardzo dobrze), wspomniany już Pional, ESTIHP, Andrew W. K. i Orchestre Poly Rhytmo de Cotonou (po to się jeździ na OFFa! słuchać muzyków z Beninu :) )

 

nadal OK: Donataan Jonathan Wilson (są gitary, jest dopsz), WOR (nie byłam na całości, trochę przez to, że widziałam ich już kilka razy; i chyba jednak wypadają lepiej na mniejszych przestrzeniach. no i na Rojasa trzeba było zająć miejscówkę), Lyla Foy (było OK, bardzo podobało mi się 'Only Human', ale zabrakło mi jakiegoś elementu urzeczenia, sama nie wiem dlaczego. ale w końcu zaliczyłam CAŁY koncert na eksperymentalnej, jest osiągnięcie ;P), Chelsea Wolfe (żałuję, że nie mogę napisać, że była przynajmniej 'bardzo na plus' - wyglądała zjawiskowo, klimat niby był, ale o dziwo lepiej słuchało mi się jej studyjnych nagrań), Los Campesinos! (gdyby grali późniejszym wieczorem, pewnie bym dała ich w akapicie wyżej, ale mimo to dobrze się bawiłam), Anthony Chorale (ładnie jak zawsze), Lee Bains III (do potupania nóżką ew potrząśnięcia głową, bardzo spoko) i Bobby the Unicorn (solidnie chłopak gra i ładnie śpiewa, trochę szkoda, że nie zdążyłam na początek koncertu).

 

gorzej: jak wyżej pisałam - NMH, Masłowska i właściwie tyle z większych minusów. hm, no chyba że Jerusalem In My Heart, które przez pierwsze 3 piosenki przypominało zawodzenie muezinów do muzyki z laptopa ew 'Swans play outro spóźnione o 2 lata)' (sorry za skojarzenia :P). Xenia Rubinos słyszana z pewnej odległości i pozycji leżącej też mnie nie ujęła; a Ebola Ape wpadł mi jednym uchem i drugim wypadł.

 

do pozytywów zaliczam również: Bulbwires, Variete, L.A.S. i Kaseciarza - na żaden z tych koncertów początkowo się nie wybierałam, a jednak spodobały mi się na tyle, że zamierzam poznać ich bardziej.

 

był ktoś na Nisennenmondai? podobno było bardzo zacnie. 

 

z pozamuzycznych elementów w tym roku najbardziej zapadły mi w pamięć latające frisbee i drony Snowdena, secret gig Scootera, wianki w spadku po Florence (no ale w końcu Artur to ukryty fan FATM) i strefa jelenia.

 

kończąc (doczekaliście się, wiem) dziękuję bardzo bardzo wszystkim, z którymi się widziałam i spędziłam najwięcej czasu - gdyby nie Wy, nie byłoby tak fantastycznie :) bez nicków i tak wiecie :) festyn jak dla mnie lepszy od ubiegłorocznego, a może i od tego z 2012 r.

 

PS jeśli ktoś znajdzie mojego dłuższego posta, to stawiam ballentinesa.


Is there an order in all of this disorder
Is it like a tape recorder
Can we rewind it just once more

#92 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 17 767 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 06 sierpnia 2014 - 01:03

Dobry pomysł tym best OFFem OFFu, ale takie listy rankingowe będą niewymierne, bo mi na przykład nie dane było być na Lennym czy FL. Może każdy napisze swoje top5 z opisem? Takie odautorskie komentarze zawsze są ciekawsze niż puste cyferki.

 

o to to. opis czemu dużo da. o to mi chodzi. btw. pisząc to że tylko ja i Corso byliśmy na wszystkich Offach nie chciałem się chwalić - Corso i tak był na 2x większej ilości koncertów na tym festiwalu więc ma lepsze rozeznanie. ale niech każdy wypisze top 5 swoich z uzasadnieniem, niezależnie od stażu, that's the point ;)

 

@andie - dobra relacja, nie powiem że nie, ale ja tak długo dziś już nie odpiszę więc tylko tyle ;)


fejs // last


#93 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 17 767 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 06 sierpnia 2014 - 22:00

Bloody Bootlegs wrzuciło sporo materiału z pierwszego dnia na tubkę:

 

 

Lyla Foy:
http://youtu.be/g6cVIUlcq94


fejs // last


#94 Yarpen

Yarpen

    Użytkownik

  • Members
  • 976 Postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 sierpnia 2014 - 22:29

Rojek (w końcu okazało się, że znam jakieś teksty, w dodatku ładnie życiowe, więc się ładnie zmęczyłam na tym koncercie. zdecydowanie za krótki, no ale nie można było spóźnić się na Slowdive. a motyw a la Flaming Lips (chociaż jak dla mnie to Artur zrobił Koldpleja, no ale okej) bardzo spoko, chociaż może nie oryginalny.

 

Właśnie! Koldplej i to było super! :D Mnie tym gestem Artur tak zwyczajnie po ludzku ujął. Bo na widowni też były takie Syreny, które doczekały się hiciora, do którego znały akurat tekst i niemiłosiernie wyły robiąc prześmiewcze karaoke. Możemy chyba powiedzieć, że organizowanie takiego fajnego festa bardzo dużo znaczy dla pana dyrektora, więc jak dla mnie słowa "nie chciałbym bym bez ciebie żyć" były skierowane właśnie do nas - OFFowej społeczności :) Taka niespodzianka od dobrego wujka. 

 

-uroniłem parę łez na Rojku wczuwając się w klimat tekstów słuchanych tak live (no trochę bardziej się czułem Lenny Valentino niż tańczenie i konfetti no ale właśnie dlatego doznałem).

 

 

A ja własnie bardziej poszedłem w pląsy. Po pierwsze dlatego, że jak najbardziej pozytywnie zaskoczyła mnie koncertowa forma utworów. Niby gitary i bębny, a tak bardzo swobodnie wplatał w to taneczne komputerowo rzeczy. Obiektywnie patrząc na skład osoby zespołu i samą formę koncertu, mamy do czynienia ze ścisłą czołówką koncertowych polskich wykonawców. Po drugie - chyba wciąż nie do końca polubiłem solówkę Artura, ze względu na te smutne rzeczy. A na koncercie nawet przesłodzony "Kot i Pelikan" fajnie bujał pianinowym rytmem. 

 

Wiem, że idę całkowicie w poprzek silnych i niemiłych emocji leżących u podstaw albumu, ale chyba wszyscy przychodząc pod Leśną chcieliśmy mu podziękować za tak fajny festiwal. Znamy się wszyscy i lubimy, to zróbmy super imprezę na pożegnanie.


http://sit-and-wonder.blogspot.com/

#95 acr

acr

    mam tu fajne drzewko

  • Moderatorzy
  • 17 767 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:skądinąd.

Napisano 06 sierpnia 2014 - 22:38

Jasne, Pan Prezes wymiatał, tylko jakoś wiesz jak to jest z takimi występami - zależy od nastroju, to jest bardzo liryczna płyta i piosenki i ja akurat na to się nastawiłem mając akurat nieco słabszy nastrój właśnie w tym jednym momencie festiwalu, a na samym koncercie nie dość że pod sceną jakieś stare wapno mi się nie dało przytulić do dziewczyny to za mną jakieś krejze lalki cały czas się śmiały i gadały o zupełnie czymś innym, reagując tylko na Beksę i Syreny jakoś sensowniej, także pod koniec naprawdę sobie odszedłem troszkę w tył i też było super. Wiadomo, Prezes, Artur, no czy tu trzeba coś mówić? I za densy i za smutne można dziękować, ja dziękowałem śpiewając sobie z nim prawie wszystkie smęty, to nie gorzej, tylko nieco inaczej, bardziej akurat w mój nastrój w tym momencie ;)


fejs // last


#96 el_f

el_f

    Użytkownik

  • Members
  • 1 967 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:a different city

Napisano 10 sierpnia 2014 - 00:07

To ja od siebie tylko dodam, że tym razem byłem, tak jak przed rokiem, tylko na jednym dniu (a właściwie na paru koncertach) - w zasadzie wyłącznie po to, żeby zobaczyć Slowdive, i nawet jeśli cała impreza kosztowała mnie prawie tyle, ile normalnie cały festiwal (jednodniowy bilet kupiony w ostatniej chwili, szalona jazda taksówką z dworca itp.), to i tak było warto. Dla mnie jeden z 2-3 najlepszych koncertów OFFa, na jakich byłem (Flaming Lips poza zasięgiem, a poza tym nie kojarzę nic lepszego - pewnie byliby tu Swans, gdyby nie to, że słuchałem ich zmęczony ze strefy gastro i niewiele do mnie docierało). Bałem się tego strasznie, bo muzykę, która jest tak mocno uzależniona od brzmienia, łatwo położyć na żywo. Na szczęście utwory nie były kopiami wersji albumowych - gdy wydawało się, że zacznie się robić nudno, pojawiało się pierdolnięcie i ściana dźwięku. Zupełnie inaczej niż przed rokiem na MBV, gdzie hałas zajmował całe pole słyszenia (jest takie coś? jeśli nie, to trzeba wprowadzić taki termin) - ale dzięki temu trochę bardziej spokojnie, leniwie, zgodnie z duchem tej muzyki. Do tego zagrali wszystko, czego oczekiwałem (chyba tylko "Alison" nie zabrzmiało jak trzeba, ale to drobiazg), więc jestem w pełni usatysfakcjonowany. Oprócz tego świetni Belle & Sebastian - dużo lepszy set i w ogóle koncert od tego warszawskiego sprzed 3 lat. Faktycznie ciężko było skupić się na słuchaniu, bo właściwie nie dało się nie tańczyć (chociaż Stuart na początku wydawał się trochę w kiepskim humorze, ale na szczęście moje obawy się nie sprawdziły) - jeśli mnie pamięć nie myli, to w Stodole tak nie było. No i między tymi tanecznymi numerami zagrali "If You're Feeling Sinister", mój ulubiony kawałek B&S, który zawsze chciałem usłyszeć na żywo - wiedziałem, że pojawia się w tegorocznej festiwalowej setliście, więc po cichu na niego liczyłem. No i był, i nawet trochę się wzruszyłem. Poza tym The Range, o którym wiele nie napiszę, bo pod sceną spędziłem z 10 minut, a reszty słuchałem ze strefy Jägera (świetne drinki!), Glenn Branca, który był trochę oddechem między koncertami, więc jako taki bardziej "klasycznie awangardowy" przerywnik sprawdził się znakomicie (ja tam lubię taki sposób wykorzystania gitar, mnie się podobało) i Svengalisghost, o którego unsoundowym secie słyszałem dużo dobrego, co dziwiło mnie przy słuchaniu jego wydawnictw, które mnie raczej wynudziły. Nie znam się na takiej muzyce, więc nie ocenię, ale na żywo wypadło to dużo lepiej i jeśli miałbym czegoś żałować z poprzednich dni OFFa, to chyba właśnie tych najbardziej szalonych, tanecznych koncertów - reszty showcase'u L.I.E.S., ale też Nisennenmondai i innych tego typu dziwactw. A, no i czwartkowych koncertów Amen Dunes i Deana Warehama. Ale to zupełnie inny temat, którego zresztą nie bardzo chce mi się kontynuować. ;)

 

I przy okazji taka dygresja: czasem sobie myślę, że format imprezy (koncerty od 15 do 4 w nocy, a skoro już się jest, to głupio cokolwiek przegapić) nie wpływa pozytywnie na to, żeby naprawdę dać się pochłonąć jednemu wykonawcy. Najlepiej wspominam te edycje, na których wprawdzie ominąłem mnóstwo "koncertów życia", ale miałem na tyle dużo odpoczynku, żeby doznać tego, czego miałem doznać. I chyba z powrotem tak zaczynam traktować festiwale muzyczne - nie jako miejsce na odkrycia (od tego jest dla mnie Internet) czy "posłuchanie dobrej muzyki", ale jako okazja do zobaczenia tych zespołów, których słucham na co dzień i których naprawdę wyczekuję. Ostatnie 2-3 lata, kiedy chodziłem na mnóstwo koncertów, nie omijając prawie niczego co jakoś tam lubię, nie przyniosły mi jakichś wielkich muzycznych wrażeń. A teraz idę na pierwszy większy gig od pół roku i czuję takie "wow", jakie zdarzyło mi się ostatnio chyba na pierwszym moim OFFie (2010). A w sumie chyba o to chodzi w słuchaniu muzyki na żywo.



#97 Max

Max

    nocny tabaskowicz

  • Moderatorzy
  • 9 091 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:The Joshua Tree National Park, CA

Napisano 11 sierpnia 2014 - 18:36

Mocarne "Esiane" czyli najlepszy moment koncertu Noona. Warto przetrwać intro (chociaż i tak dla mnie jest genialne, ale niektórych może nudzić), później już jest dobra jazda, mniej więcej od 3min50s:

 

https://www.youtube.com/watch?v=PUQNKrTxdRQ



#98 andie

andie

    (not) original of the species

  • Moderatorzy
  • 5 687 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:znad Nilu

Napisano 11 sierpnia 2014 - 18:56

I przy okazji taka dygresja: czasem sobie myślę, że format imprezy (koncerty od 15 do 4 w nocy, a skoro już się jest, to głupio cokolwiek przegapić) nie wpływa pozytywnie na to, żeby naprawdę dać się pochłonąć jednemu wykonawcy. Najlepiej wspominam te edycje, na których wprawdzie ominąłem mnóstwo "koncertów życia", ale miałem na tyle dużo odpoczynku, żeby doznać tego, czego miałem doznać. I chyba z powrotem tak zaczynam traktować festiwale muzyczne - nie jako miejsce na odkrycia (od tego jest dla mnie Internet) czy "posłuchanie dobrej muzyki", ale jako okazja do zobaczenia tych zespołów, których słucham na co dzień i których naprawdę wyczekuję. Ostatnie 2-3 lata, kiedy chodziłem na mnóstwo koncertów, nie omijając prawie niczego co jakoś tam lubię, nie przyniosły mi jakichś wielkich muzycznych wrażeń. A teraz idę na pierwszy większy gig od pół roku i czuję takie "wow", jakie zdarzyło mi się ostatnio chyba na pierwszym moim OFFie (2010). A w sumie chyba o to chodzi w słuchaniu muzyki na żywo.

w ubiegłym roku chyba miałam podobne wrażenie, że na im więcej koncertów chodziłam, tym mniej one łapały mnie za serduszko. jeden się kończył, a tu za tydzień, może dwa następny i brakowało tego czasu na 'przeżycie' koncertu. tworzy się coś jakby nadmiar wrażeń. a co do festiwali jako miejsc, gdzie się się słucha tego co się już zna, to mogę się zgodzić, ale nie jeśli chodzi o OFFa - dla mnie tu jest pół na pół: część znam/poznaję wcześniej wraz z ogłoszeniami, a resztę dopiero chcę odkryć, poznać i może i doznać. ale jeśli chodzi o Open'ery czy inne Orendże, to okej.


Is there an order in all of this disorder
Is it like a tape recorder
Can we rewind it just once more

#99 Max

Max

    nocny tabaskowicz

  • Moderatorzy
  • 9 091 Postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:The Joshua Tree National Park, CA

Napisano 11 sierpnia 2014 - 20:00

Przyspamuję trochy - mój wywiadzik z Noonem:

 

http://qultqultury.p...-off-festivalu/



#100 andie

andie

    (not) original of the species

  • Moderatorzy
  • 5 687 Postów
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:znad Nilu

Napisano 11 sierpnia 2014 - 21:45

cały koncert Slowdive od bloody bootlegs na yt :)

 

playlista: http://www.youtube.c...KixuhBBX8eU-7it

 

i pojedynczo:

 

01. "Slowdive" http://youtu.be/w4QKM7e34rA
02. "Avalyn" http://youtu.be/xvz8CNAmu4M
03. "Catch the Breeze" http://youtu.be/DgkYwd64ZAM
04. "Crazy for You" http://youtu.be/7Lo1bqG8F2c
05. "Machine Gun" http://youtu.be/WhP3Oe7X_DQ
06. "Blue Skied an' Clear" http://youtu.be/5vJliaX_79E
07. "Souvlaki Space Station" http://youtu.be/yi7PUzIEvas
08. "When the Sun Hits" http://youtu.be/oD9rEfXKhGU
09. "40 Days" http://youtu.be/hoNUYKu1ZQ0
10. "Alison" http://youtu.be/Yk6b2JVG-rY
11. "She Calls" http://youtu.be/xCHVPlKgut8
12. "Golden Hair" http://youtu.be/G2cQAWMI3vs


Is there an order in all of this disorder
Is it like a tape recorder
Can we rewind it just once more



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 17

0 użytkowników, 17 gości, 0 anonimowych