Na początku chciałbym zaznaczyć, że cała analiza pisana jest przez pryzmat całej trasy 360, a głównie przez pryzmat 1st legu. Jeśli istnieje jakaś organizacja pt."Wyznawcy 1st legu", to stoję w niej w pierwszym rzędzie, dlatego też niektóre oceny mogą być zaniżone (patrz przykład Zooropa). Przepraszam za to, ale w sumie trochę o to w tym chodzi, żeby znajdować najlepsze koncerty z danej trasy, a najlepsze koncerty na tej trasie zagrane zostały w większości na pierwszym legu. Oczywiście wszystko z mojego subiektywnego punktu widzenia i słyszenia

No to siup!
Even Better Than The Real Thing - Jak już mogliście się dowiedzieć ostatnimi czasy, coraz bardziej po drodze mi z Achtung Baby. Intro do całego show w postaci intra do Even Better działa bardzo fajnie. Jedyny jest problem, że na tej trasie był już wcześniej lepszy opener w postaci Breathe. I każdy następny nie może mu już dorównać. Ponieważ jednak jest to jedna z lepszych wersji Even Better ever, będzie
8/10The Fly -brakuje mi tu trochę pazura, który był na ET.
5/10Mysterious Ways - natomiast tutaj, to już jest kaszana do kwadratu. Po zeszłotygodniowym doznaniu tego utworu, wracamy do nudzenia się w trakcie jego trwania, zwłaszcza podczas wersji z 360 -
3/10Until The End Of The World - minimalny przerost formy nad treścią

Rozumiem wszystkie światła, efekty, mostki, pierdoły, ale ja wolę, żeby chłopaki skupili się na części muzycznej. Nie nudzę się tutaj co prawda tak jak na MW, bo noga mi nawet zaczęła chodzić, ale jednak to nie to
5/10I Will Follow - a tutaj na odwrót. Wiem, że było milion lepszych wykonań, ale aż chce się wstać i poskakać -
7/10Get On Your Boots - koncertowe buty, to są jednak koncertowe buty. Takie Elevation z ET. Mam nadzieję, że nie pójdzie taką samą drogą i za dwie trasy nie będziemy musieli się z tym męczyć tak jak jest to z Elevation (ale o tym za chwilę

) -
7/10I Still Haven?t Found What I?m Looking For/The Wanderer (snippet) - ahh, ten trzystasześciedziątowy Ajstyl to jednak magia jest. No i trzeba zwrócić uwagę na snippet. Może Bonio nie powinien próbować na siłę Casha, ale niespodzianka nieprzeciętna, co czyni tę część najlepszą częścią całego koncertu -
10/10Stay (Faraway, So Close!) - jeden z niewielu utworów U2, które wolę w wersji akustycznej. Tutaj wykonany poprawnie, nie ma się czego czepiać.
7/10Beautiful Day - intro zagadane przez Bono, a przecież tak fajnie brzmiało ?We looooveee youuu?. No ale łączenie się ze stacją kosmiczną jest mega efektowne. I a?propos tego będzie tu mała prośba

Czy ktoś pamięta pierwszy koncert 360, kiedy to wspólnie na czacie słuchaliśmy jakichś streamów, itd.? Pamiętam jak wszyscy się jarali rozmową ze stacją kosmiczną

Czy ktoś byłby tak miły i podrzuciłby mi loga z tamtego dnia, bo niestety nie dane mi było mieć już wtedy zainstalowanego ICeQ

Z góry wielkie dzięki

Wracając, na 360 przyzwyczaiłem się, że snippetem jest Blackbird i zawsze chcę śpiewać właśnie tą piosenkę, ale tutaj snippet Major Tom pasuje równie dobrze! -
7/10Elevation - no i to przykre trochę Elevation. Wszystko w tej sprawie zostało już chyba powiedziane w czasie przeżywania całej trasy, więc postawię tylko ocenę -
3/10Pride (In The Name Of Love) - nudy, nudy, nudy -
2/10Miss Sarajevo - czyli Bono podnosi swoje ego

Chociaż tutaj trochę go przytkało podczas części operowej. Gdyby nie to, że wrzucili Miss Sarajevo zamiast Unknown Caller, prawdopodobnie byłaby trochę wyższa ocena, a tak jest tylko
6/10Zooropa - jedno z największych (jeśli nie największe) nieporozumień 360 Tour! Jak można wyrzucić takiego TUFa?! Nie zrozumiem tego chyba do końca życia. Do samej zooropy nic nie mam, bardzo fajne wykonanie, ogólnie wersja 360 jest bardzo w porządku, ale nie jeśli pojawia się kosztem TUF. Może to źle, że patrzę przez pryzmat pierwszego legu, możecie się ze mną nie zgadzać, ale wyrzucanie z setu highlightu tej trasy jest delikatnie mówiąc przegięciem. Jeśli mam ocenić Zooropę, no to przepraszam wszystkich, ale pewnie nikogo nie będzie satysfakcjonować ta ocena
6/10City Of Blinding Lights - przejście z Zooropy do COBL fantastyczne. To brzmi prawie tak dobrze jak na koncertach z VT kiedy openerem było właśnie COBL. Niestety im dalej tym jest słabiej i ostatecznie
5/10Vertigo - musicie przyznać, że intro z syrenami daje radę. Jednak znów pojawia się schemat, że ze świetnego intro wchodzimy w jakąś kupę. Wiem, na live to brzmi inaczej, nadal pamiętam, że skakałem jak dziecko w Chorzowie podczas Vertigo (z resztą pewnie jak wszyscy), ale słuchanie w domu z głośników/słuchawek jest trochę bardziej obiektywne.
4/10I?ll Go Crazy If I Don?t Go Crazy Tonight - duże opory na początku miałem, żeby się przekonać do tego remixu. Po drugiej Barcelonie pomyślałem sobie: ?Kurcze, może czasem będą tak robić, że albo zamieniać remix z oryginałem, albo będą grać obie wersje.? Jak się to skończyło, sami wiecie. Po jakimś czasie udało mi się jednak polubić ten remix. Tutaj świetny snippet Dyskoteki, który pasuje do Crazy idealnie! To tak jak łączyć Bad z 40.
8/10Sunday Bloody Sunday - tutaj też już chyba wszystko zostało powiedziane. Do najlepszych sandejów brakuje epoki -
4/10Scarlet - nie wiem co mogę tutaj napisać. Mam strasznie skrajne uczucia jeśli chodzi o Scarlet. Czasem jak słucham bootlegów z 360 scarlet działa bardzo dobrze, a czasem w ogóle (jak np. dziś).
5/10Walk On - ahh to Walk On. Wiadomo, że to nie to co na ET, ale Walk On, zawsze będzie Walk On i nawet jak Edge pierdzieli 90% solówek w ciągu dwóch pierwszych legów trasy. Tutaj udało się zagrać całą do końca, a nawet dostaliśmy 1/3 tego, co było w Vancouver na 2 legu

-
8/10One - takie sobie średnie One, bez szaleństw.
4/10Where The Streets Have No Name - streetsy na 360 brzmią chyba lepiej niż na VT, ale znów - do najlepszych wykonań brakuje epoki.
7/10Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me - za intro mają u mnie ocenę wyżej. Niestety po raz kolejny nie podoba mi się zamiana, z UV na Hold Me.
6/10With Or Without You - bez wyrazu, mało emocji i ogólnie bez rewelacji. Niestety WOWY z tej trasy nie daje rady tak jak powinno. Jak dobrze brzmiałoby między UV i MOS gdyby było wykonywane na najwyższym poziomie? Jest jedno WOWY na tej trasie, które mi się podoba, co pokazywałem tuż po zakończeniu naszego wspólnego odsłuchu

Ale na pewno nie jest to Nashville.
5/10Moment Of Surrender - wpół do pierwszej, ciemno w pokoju, w głośnikach po cichu leci sobie MOS, na czacie wszyscy doznawają tych samych momentów, mimo że są kikaset kilometrów dalej. Super sprawa. Bardzo wam dziękuję za te cotygodniowe spotkania i mam nadzieję, że to się stanie taką naszą małą tradycją

Co mogę powiedzieć o MOS? Kolejny z highlightów tej trasy, mimo że albumowo nie jest aż tak dobry, świetne przearanżowanie czyni go epickim zakończeniem koncertu.
10/10All I Want Is You - bardzo przyjemna niespodzianka na zakończenie. Aż chce się powiedzieć: czemu tak krótko?
8/10Średnia:
6,4
i tak jak do tej pory zawsze podwyższałem ocenę, tak dziś obniżę, bo co prawda swoje dobre momenty ten koncert ma, ale jednak 1st leg > pozostały 360Tour razem wzięty.
6