
Znowu pomęczymy was tym prymitywnym hip-hopem
Wybór padł n Fisza i jego debiut "Polepione Dźwięki". Czemu akurat ta płyta?
Uważam, że każdy kto jako tako interesuje się muzyką ten krążek powinien znać. To po prostu jest klasyk gatunku i tyle.
Album będący prawdziwą sensacją na krajowym podwórku, w czasie, kiedy HH zaczynał swój złoty okres w naszym kraju. Krążek, który nieodwracalnie zmienił obraz polskiej sceny hip-hoppowej (niestety mało kto zdaje sobie o tym sprawę). Wydany przez wówczas małą, undergroundową wytwórnię Asfalt Records, został okrzyknięty debiutem roku. Dwie nominacje do Fryderyków oraz szereg innych nagród.
A na nim czysto nowojorskie brzmienie z jazzowymi wstawkami (np. 30 sekundowy sampel z Milesa Davisa w "Polepionym") oraz fantastyczne rymy, za pomocą których Fisz trafnie opowiada o zaobserwowanej rzeczywistości. Tak więc dostrzega potężną moc i uniwersalność muzyki (Język Wszechświata), następnie przestrzega przed materialnym trybem życia (D.C.P.), opowiada o bezsensownej agresji ulicznej, stosowanej przez młodych (Nienawiść), zwraca uwagę na często zakłamaną formę komunikacji międzyludzkiej (Bla Bla Bla) czy porusza temat przesadnego czasem imprezowania;) (Czerwona sukienka).
Ta płyta jest 'storytellingowa' tj. są n niej zawarte opowieści, dialogi, wtrącane różne codzienne sytuacje. Wzorcowym przykładem storytellingu jest piosenka "Czerwona Sukienka", która jest jednym z hymnów polskiego HH.
Proszę się nie zrażać na samą myśl, że to HH, płyta jest krótka, treściwa, momentami śmieszna, powściągliwa i znakomita. W zasadzie stanowi zaprzeczenie ulicznej wersji tego gatunku, serwowanego np. przez Rycha Peję.
Miłego odsłuchu i czekam na wasze wrażenia.











