No i znalazłem trochę czasu na to wreszcie.
Gloria - Świetny kawałek, bardzo dobrze wykonany. 2 małe błędy Edka udało mi się wychwycić, ale nie rażą one w oczy. Pewnie trochę zestresowani panowie, więc jak na początek nie jest źle - 6/10
Another Time, Another Place - Wciąż chłopaki trochę sztywno (przynajmniej ja mam takie odczucie), ale jest co raz lepiej - 6,5/10
I Threw A Brick Through A Window - i tutaj czuję już więcej luzu. Wykonanie całkiem prawidłowe, ale bez większego szału - 7/10
An Cat Dubh - Jest czad wreszcie. Od początku dają radę, Bonias zaczyna się wydzierać. Zdecydowanie najlepszy kawałek jak do tej pory - 8,5/10
Into The Heart - I znów to wejście z An Cat Dubh. Za każdym razem jak się pojawi w naszym koncercie tygodnia, to będę zaznaczał to przejście, bo jest ono genialne. Samo wykonanie Into The Heart też jak najbardziej prawidłowe - 8,5/10
Rejoice - jeden z lepszych kawałków z Octobera jak dla mnie. Pamiętam uczucie, jak usłyszałem go po raz pierwszy

Od tego czasu bardzo byłem ciekawy jak on brzmi na żywo. Po pierwszych dwóch ściągniętych bootlegach byłem zadowolony, aczkolwiek liczyłem na jeszcze lepsze wykonanie. Szkoda, że na tym bootlegu z u2start wcina taśmę, co trochę przeszkadza w odbiorze, ale generalnie jest bardzo, bardzo dobrze i po za kilkoma momentami, tak jak to sobie wymarzyłem - 9/10
The Electric Co. - kolejny kawałek, który daje czadu. Tydzień temu nie podobała mi się agresja, bo jakaś taka nijaka była. Tutaj jest już ta właściwa (chory jestem?

No może trochę. Pewnie to od dnia też zależy.) - 9/10
I Fall Down - ojjj razi ta gitara Boniasa. Ładnie Edek buduje nastrój na pianinku, ale co z tego, jak to wszystko jest bardzo szybko niszczone? Nie, nie, nie, to zdecydowanie nie to czego oczekuję od tego kawałka - 3/10
October - Odkuli się za I Fall Down. Super. Aczkolwiek wersje live są chyba szybsze niż ta albumowa i to jest moim zdaniem mały błąd, bo albumowa jest idealna. Ale to akurat nie przeszkadza, żeby October zbierał wysokie noty - 9/10
Stories For Boys - Jakoś nie szedł ten refren Boniasowi. Może to było celowe zagranie, ale mnie to nie ruszyło. Wole jak wydłuża "Stooories For Boooys" niż "Stories Foooor Boooys". Reszta bez zarzutu ode mnie - 7/10
I Will Follow - Generalnie teraz stwierdzam, że Bonias jest już zmęczony. Zmęczony tym Legiem. To jest 28 koncert w ciągu 34 dni, więc grają niemal codziennie. Czad był, ale jednak brak formy wokalisty trochę przeszkadza - 7/10
Twilight - Bębny Larrego rozwalają. Super tak powinno być. Edek prawie bezbłędnie (przynajmniej nic wielkiego nie wyłapałem, no może po za dwoma dźwiękami przy solówce, które wg mnie się żrą, ale ja jestem jeszcze mało osłuchany, więc mogę być w błędzie), Bonias nawet próbuje się wydzierać. Jeden z lepszych punktów tego koncertu jak narazie - 9/10
Out Of Control - No i znów chłopaki pokazali się z niezłej strony. Może to dlatego, że te kawałki mają już ograne bardzo dobrze i ludzie je znają bardziej niż z nowego albumu. Nie mam żadnych zarzutów więc 9/10
11 O'clock Tick Tock - "Panowie kończmy to już i zbierajmy się stąd. Dobrze, że mamy półtora tygodnia przerwy, bo mój głos już nie wyrabia" - Bono. Tak bym to określił - 6/10
The Ocean - Jakoś mi nigdy ten kawałek nie podchodził. Jeszcze muszę chyba do niego dojrzeć. Samo wykonanie złe nie jest więc dostanie trochę więcej punktów niż dałbym mu, gdybyśmy mieli brać pod uwagę moje własne lubienie poszczególnych utworów. 7/10
Generalnie koncert nie był zły, tylko faktycznie atmosfera taka jakby na cmentarzu grali. 0 publiki i nie dziwię się, że Bono się wkurzył

Panowie mam nadzieję, że mimo małego zainteresowania jak na razie, to pociągniecie ten pomysł dalej i kilka osób w to wejdzie