Ej, gitara w Your Blue Room, wersji albumowej. Nigdy nie zwróciłem na nią uwagi jakoś szczególniej, ależ to jest cudo...
Zmień widoczność shoutboxa Shoutbox
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
- (163 Stron)
-
- « Pierwsza
- ←
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- →
- Ostatnia »
U2360° Tour 2009 - 2011 - czyli ogólna dyskusja i news'y o.
#3101
Napisany 09 marzec 2010 - 18:39
Ej, gitara w Your Blue Room, wersji albumowej. Nigdy nie zwróciłem na nią uwagi jakoś szczególniej, ależ to jest cudo...
#3103
Napisany 09 marzec 2010 - 21:24
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Nie. Breathe po ścianach nie rzuca ani nie rzucało. Nigdy. Reszta - agreed.
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Tak tu pełna zgoda, z tego samego powodu TUF można nazwać "rockersem" nie mniejszym niż takie Vertigo. Poza tym, o dziwo! Na VT mogłem skakać cały koncert, na 360 baterie mi wysiadły przy Streetsach. Nie przesądzam jednak, które rozwiązanie jest "lepsze". Może na VT byli lepsi fachowcy od zarządzania energią publiki?
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Tu mam tzw. mieszane uczucia. Z jednej strony te "bloki" na VT mi się zajebardzo podobały, z drugiej strony wspomniana przez Ciebie przeplatanka wydaje się opcją jeszcze bardziej kuszącą. Znalazło to odbicie w mojej wymarzonej setliście nomen omen
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Nie.
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Tak.
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Ulalala... Oj nie... The Electric Co. wymiotło wszystko co stało na ziemi i co wisiało na niebie.
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Co do zrobienia z tego rocker'a - wracamy do akapitu pierwszego
Taaa jest! Mi też się bardzo to podoba! Muf jor bik fat as katołice!
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
LAPOE brzmiało na koncercie świetnie. Największa pozytywna metamorfoza "koncertowa" utworów z Bomby jak dla mnie. Drugie Vertigo, ABOY do zmiany, jak nic. Pride zresztą też
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Bez egzaltacji. Na Ultraviolet czaruje, to prawda. Dobrze sobie wymyślił wykonania TUF, nie można się przyczepić. Ale jeśli chodzi o resztę, forma jest dla mnie porównywalna z VT.
acr, o 09 March 2010 - 04:41 , napisał:
Tak.
UWAGA UWAGA! Z RACJI OGRANICZEŃ FORUM, OD TEGO MOMENTU WYPOWIEDZI ACRA BĘDĄ ZAZNACZONE KURSYWĄ, PODKREŚLENIEM TUDZIEŻ INNYMI BAJERAMI.
naturalniej niż z falsetu w manierę MacPhisto przechodził w Lemon w swoich czasach.
Nie.
wielokrotne zapominanie, mylenie tekstów, coś.
No nie powiesz mi, że teraz jest dużo lepiej. Chorzowski TUF... Do dziś nie mogę wybaczyć :/
ale choćby najlepszy Ajstyl
Prawie. New Year's Night. Jednak. Odrobinkę.
czy Ultrafiolet
Tutaj wątpliwości nie ma.
Spójrz na takie Vertigo. Ten kawałek w końcu brzmi tak, jak powinien był brzmieć od zawsze. On po prostu płynie, to jest CZAD przez duże CZ i A i D. Porównaj teraz z dowolnym wykonaniem z VT i jest różnica?
No jest, ale nie jest to jakaś niewyobrażalna przepaść, jak między, powiedzmy, albumowym a koncertowym Bulletem.
Do tego jednak nie perfekcyjne wykonania Zoo Station, które cieszyło niesamowicie ale raczej samym tym, że jest, a nie tym jakie jest, The Fly które po ET strasznie mnie rozczarowało, przyindustrializowane, nieco zmetalizowane, przyciemnione, ale czy na pewno słusznie? Don't think so. Bullet który był cieniem tego z poprzednich tras, nawet tego z próby w Seattle, przed pierwszym koncertem VT w San Diego.
Perfekcyjne wykonanie Zoo Station w ogóle by nie pasowało do tej piosenki. Za takie okaleczenie The Fly jak na VT powinno się zamykać w kambodżańskich więzieniach. Bullet z VT był najlepszy w historii (na gołe klaty?).
godne i genialne, na marginesie, w brzmieniu przede wszystkim, Unforgettable Fire, bardzo prawidłowe Sunday, świetne Streets, B.Day, mocne Pride (w końcu wypadło, no bywa), raz na jakiś czas Until'a, takie tam.
Gitara Edge'a w TUF trzęsła stadionem bardziej niż perkusja w jakimkolwiek innym utworze. "Bardzo prawidłowe" zamieniłbym na "bardzo przeciętne" Sunday, podobnie Streets, BD w porządalu, zwłaszcza z intrem, Pride nie do słuchania
A ja powiem tak - kiedy tylko zaczęło się Space Oddity, potem Kingdom, Breathe, cała ta scena nagle zniknęła i przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Naprawdę, ona jest wielka, tak, ale ona nie gra tam żadnej tak naprawdę ważnej roli. Co do porównania z VT - jeśli chodzi o koncerty stadionowe, ale nawet i halowe, mam wrażenie, że to na 360tce mniejszą rolę odgrywają jakiekolwiek bajery, światełka, lasery. Przypomnij sobie kolejne wizualki do Zoo Station, Fly, nawet tę bardzo przecież ładną do Yahweh, te wszystkie kurtyny świetlne, hologramy... nie mówię że złe, ale no, jednak mocne akcenty to były. Na 360 wbrew pozorom one istnieją tak naprawdę jako ważny element tylko przy Ultrafiolecie, poza tym, są na swoim miejscu - dodatkowego urozmaicenia, gdzieś w tle. Z czym mi się to kojarzy? Wprost z Elevation Tour.
Mi ta scena z oczu nie zniknęła ani na moment...i bardzo dobrze! OPRÓCZ Muzyki oczekuję od koncertów U2, że posłużę się autocytatem, "koksu, dziwek i stroboskopów". Wizualki na The Fly to najlepsze co mnie spotkało w tamtej wersji tej piosenki.
Nie wiem czy wybaczam BlackBerry wymieniane w MoS, że zaistnieli jacyś tam sponsorzy, coś, whatever, wkurza mnie tylko wymienianie ich w MoS, no ech, ale to inna kwestia.
O to, o to! Mi się marzy coś takiego: leci Space Oddity, na scenie ciemność, włącza się jeden reflektor, światło na Bono który ma taką malutką karteczkę i monotonnym głosem dziękuje wszystkim sponsorom, a potem "enough of this bullshit, let's rock!" i wchodzi... cokolwiek tylko nie Breathe
a przejście z Crazy Tonight do SBS to jest MAJSTERSZTYK po prostu jeśli chodzi o przekaz, nazwijmy to, mieszający politykę z filozofią, miażdżące to jest),
Tak.
wieśniackie kurtki i zaczesy Bono z VT, stylizacja na młodego rockersa co daje rade i wcale nie ma już czterdziechy dawno skończonej, litości
Kurtki na 360 na pewno nie są lepsze (oprócz laserowej rzecz jasna
I teraz, zastanawiam się... no było Kite w Australii na VT. Te kilka razy. Ale hm. Tamto Kite było perfekcyjne muzycznie, ale nie miało też już TYCH emocji, jakie miało jeszcze na ET, chyba jednak.
No tak, zgadza się. Trudno się dziwić - czas leczy rany... Emocje podczas Kite na VT były echem tych, z ET. Bono już tak nie kłuło w sercu i... chyba dobrze.
No to tak na dodatek do i tak zbyt długiego pewnie post'u ; )
Trudno, wymusiłeś tym samym przydługie odpowiedzi.
"I went out there
in search of experience
to taste and to touch
and to feel as much
as a man can
before he repents"
#3107
Napisany 10 marzec 2010 - 02:20
Owłos, o 09 March 2010 - 21:24 , napisał:
A mi się bardzo podoba jak Larry zaczyna młócić, potem Edge przycina dopływ tlenu (ten moment, kiedy wychodzą na scenę, się zaczyna, kojarzycie, mieliście tak?), coś, a potem wchodzi Bono i to wszystko wybucha i brawurowa nawijka rozwiązana w i can breeeeaaaathe!
Bo lubię jak U2 wychodzi do mnie z odpowiednim przekazem, walk out into the streets które jakoś wynika z sing yourself on down the streets z Kingdom, dalej, sing your heart out! tam jest grace inside a sound! Ja to łykam, ja to biorę, oni wiedzą po co tu przyszedłem, mówią mi - no to dawaj, no to bierz! this is it, man! Dlatego uważam, to na początek jest w sam raz.
Tylko że faktycznie, muzycznie faktycznie wolałbym, żeby było to nieco mocniejsze, od samiuśkiego początku, głośniej bębny, trochę ostrzej, ciężej Edge! zdarzały im się w tym kawałku problemy z dynamiką, trudno wyczuć o co chodzi, może to wykminią jeszcze, no i - druga ważna rzecz - ja lubię ładne wejścia - "I always loved good intros most" jak to zaśpiewają niedługo tacy jedni - zawsze chciałem żeby nie było tej ciszy, żeby kończyło się Kingdom i już w tym momencie Larry zaczynał trzęsienie ziemi. I tu mnie/360tki nikt nie wypunktował - otóż, na VT było z tym lepiej. Najlepsze przejścia z Wake Up płynnie w Everyone (choć zauważyliście, że fragment 'everyone' się zmieniał? najlepszy był w San Diego, na początku, potem skracali, miksowali dziwnie) i z tego wyrastało (jak a heart is a bloom shoots up from a stony ground, kwieciście, heh) intro COBL - czysta mistyka. Tyle że hm, już zaczynanie Vertigo, a na pewno LAPOE tak idealnego wrażenia nie robiło. Zamiast nich, jednak, chyba wybrałbym Breathe. Bo ja ten kawałek też po prostu bardziej lubię i co poradzisz..
Ty, albo Magnificent, ale tak z pomysłem! Takie lepsze COBL z tego zrobić! Rozbudowane intro, przejście z Kingdom, moc mogła by być i od razu wiadomo, że to nie żarty z odliczaniem u Bowie'go, naprawdę lecimy z tego stadionu w kosmos na najbliższe dwie godziny!
Cytuj
Powiedziałbym, że może to wiek, ale przecież my zawsze piękni, młodzi, pełni energii... to nie może być to
Cytuj
Wymiotła to by Gloria, a dziady tylko ze cztery czy pięć razy zagrały, a tak na to liczyłem, ech... ; )
Cytuj
Brzmiało na koncercie dobrze. Lepiej niż na płycie na pewno. Ale nadal nie jest to to, co acr lubi najbardziej. Z tej piosenki można było wyciągnąć więcej. Więcej Led Zeppelin np.
Co do Streets - MoS niszczy bardziej. Zgoda. Ale Streets też niszczy. I te snippeciki na końcu czasem, jak idealne 'the whole of the moon' u nas. I mimo że wybuch czerwieni, świateł, nie niszczy tak, jak zwykł niszczyć na trasach od JTT do ET, nadal jest dużo fajniejszy, niż ta zieleń z flagami. A to jest dość ważny koncertowy element Streets, można powiedzieć, klasyczny jak i sama piosenka.
Cytuj
To się nazywa marnowanie cytatu ; ) Przypomnę, chodziło o lekkość z jaką Bono przechodzi od iście PopMartowych westchnień takiego "little guy" z Last Night On Earth do opery nielichej, wcale nie gorszej od Pavarottiego partii w piosence o tej lasce z Sarajewa, jeno krótszej nieco, że powiedziałem, że lekkość jak w Lemon, z egzaltowanych wokaliz pana z rogami w śmiesznym garniturze w te falsety.
Jak ja pamiętam VT, to się założę, że takiego little guy'a by nie mogło być, zresztą, rzeczonego Magnificenta sami posłuchajcie: http://www.sendspace...991f41a07001e9d A w tym akurat Bono myli tekst mocno i wychodzi to nieco dziwnie, bo z powtórzeniem, co jest a propos o tyle, że następną kością niezgody jest właśnie:
Cytuj
owłos said:No nie powiesz mi, że teraz jest dużo lepiej. Chorzowski TUF... Do dziś nie mogę wybaczyć :/
Nie mówię że nie zapomina, bo zapomina, ale chodzi mi o to, z jaką lekkością, łatwością zdaje się potrafić z tego wybrnąć. To wszystko płynie, ma tak zwany flow.
Nie przelecę teraz wszystkich bootlegów celem weryfikacji, ale ogólne wrażenie takie mam, bardzo mocne wrażenie. Jak już wrzuciłem wyżej Magnificenta z błędem akurat który trochę moją teorię tu podkopuje to na tym samym koncercie zaraz było B.Day i jak Bono też się walnął w pierwszej zwrotce, to miast się zawiesić czy próbować wpasować jakoś z dalszą częścią, na poczekaniu dodał ze trzy czy cztery nowe wersy, fajną melodię, wrócił do standardu. Takie coś lubię, cenię, wyszukuję na bootlegach, mam nadzieję usłyszeć na żywca some day.
Albo jak na poprzednim zdaje się (ale pewności nie mam) koncercie w Mediolanie, to już chodzi o poczucie spontanu całego bandu, zupełnie pomieszali początek Sunday Bloody Sunday, ale wybrnęli brawurowo na żywca przearanżowując całą piosenkę jakby, tak, że aż miałem nadzieję, że może tak zaczną teraz to grać. Na VT z wpadkami i Sunday to pamiętam raz zerwaną strunę, raz Larry zaczął to grać zamiast Vertigo i set wywalili do góry nogami, no ale bywa. A jeszcze spontaniczne Out Of Control było chyba w Bostonie na 1st Leg, hm... no dobra, a One na 360tce w sumie ładnie zepsuli... hm... nieważne, ważne że Bono teraz daje radę lepiej tak czy siak
Chorzowskie TUF... ej, nie pamiętam wpadki, ale zaraz skumam ; )
A, dodam tu: no i truizm, wiem: radość z grania. Czuję u nich, u Bono, jakąś jakby większą, po prostu, bez spinki, czysta radość, inne emocje, o to chodzi.
Cytuj
Ajstyl a sprawa życia. Dublin '89 był mocny. Ale całe LoveTown już niekoniecznie. A tu mamy całą trasę, chodzi mi o aranż, o nowy sposób na ten kawałek. Moim zdaniem to najlepszy pomysł. Na drugim miejscu stawiam chyba akustyczne z Elevation Tour. A ten, snippeciki Majkela i Stand By Me (ooo, Stand By Me najlepsze ever na pewno!) > Exodus, jednak też.
Cytuj
owłos odparł: No jest, ale nie jest to jakaś niewyobrażalna przepaść, jak między, powiedzmy, albumowym a koncertowym Bulletem.
Ech, niewyobrażalna przepaść nie, ale dla mnie bardzo znacząca różnica to jest, taka, że Vertigo z VT mi się nie słucha już dawno przyjemnie, a to z 360tki nadal porwać potrafi ; )
Cytuj
owłos dodał i zaproponował: Perfekcyjne wykonanie Zoo Station w ogóle by nie pasowało do tej piosenki. Za takie okaleczenie The Fly jak na VT powinno się zamykać w kambodżańskich więzieniach. Bullet z VT był najlepszy w historii (na gołe klaty?).
Tzn. przez 'perfekcyjne' w kontekście Zoo Station wcale nie rozumiem czyste, bezbłędne, jakieś. Wiadomo że to industrial, brud, musi być. Ale odpowiednie proporcje, odpowiednia moc bębnów zabijających to wrzeszczące zoo-baby, właśnie odpowiedni moment wejścia perki, jej brzmienie, brzmienie basu, maniera Bono, czasem nienajlepsze improwizacje, Edge podcinać na gitarze nie zawsze potrafił tak, jak by się mogło chcieć, coś.
Za The Fly - wysokie 5!
Bullet był najlepszy na Elevation Tour, na Vertigo Tour był najsłabszy. Na gołe klaty!
cytat: Mi ta scena z oczu nie zniknęła ani na moment...i bardzo dobrze! OPRÓCZ Muzyki oczekuję od koncertów U2, że posłużę się autocytatem, "koksu, dziwek i stroboskopów". Wizualki na The Fly to najlepsze co mnie spotkało w tamtej wersji tej piosenki. /cytat
A bo ja byłem blisko, pod ekranem, główki nie zadzierałem zbyt często w jego stronę, może to i stąd też trochę, ale tak - to są fajne rzeczy, ale niech to zawsze będzie tylko bonus do muzyki, zawsze fajny ale dodatek. A wizualki na Fly-VT, tak, faktycznie wporzo
cytat: Kurtki na 360 na pewno nie są lepsze (oprócz laserowej rzecz jasna
Ale przynajmniej nie przebierał się za listonosza/rosyjskiego milicjanta
Coś jeszcze? Ej, coś jeszcze chciałem na pewno powiedzieć i zapomniałem : (
Ojej, i tak coś długo wyszło, SORY
Ten post był edytowany przez acr dnia: 10 marzec 2010 - 03:09
#3108
Napisany 10 marzec 2010 - 18:55
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Breathe. Bo ja ten kawałek też po prostu bardziej lubię i co poradzisz..
Ty, albo Magnificent, ale tak z pomysłem! Takie lepsze COBL z tego zrobić! Rozbudowane intro, przejście z Kingdom, moc mogła by być i od razu wiadomo, że to nie żarty z odliczaniem u Bowie'go, naprawdę lecimy z tego stadionu w kosmos na najbliższe dwie godziny!
Argument z przekazem mnie przekonuje. Muzycznie jestem chyba w tym przypadku niereformowalny. No właśnie sprawa się rozbija o "bardziej lubienie". Co do Magnificent - Ooo! Salomonowo-Acrowe rozwiązanie! Jak najbardziej za! Pamiętam jak pierwszy raz przesłuchałem NLOTH (płytę) i usłyszałem to intro do Magni, pomyślałem sobie - będzie miazga! Gdy intro się skończyło to... może nie zrzedła mi mina, ale to co usłyszałem był zbyt "klasyczne", zbyt "jutowe", choć (a raczej - właśnie dlatego)) wciąż bardzo porządne. Jeśli by się wzięli za rozpracowanie tego jak COBL (którego nomen omen też nie lubię
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Gloria? Może. Nie wiem. Nie słyszałem na żywo to się nie wypowiadam. Nie przepadam za tym utworem generalnie, na bootlegach jest niewiele lepiej. Ale chętnie dałbym jej szansę ;>
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Streets IMO niszczy na 360 głównie dlatego,...że to Streets. Wolałem wersję z VT (bo bardzo mi się podobały te african-like zaśpiewy Bono, choć wiem, że to jest kwestia dyskusyjna. O ET nie wspomnę. Co do efektów świetlnych - możesz mieć rację.
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
rzeczonego Magnificenta
Przypomnę, że zanegowałem tylko to porównanie z Lemon ;> Magni mediolańskie JEST cud-miód.
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Albo jak na poprzednim zdaje się (ale pewności nie mam) koncercie w Mediolanie, to już chodzi o poczucie spontanu całego bandu, zupełnie pomieszali początek Sunday Bloody Sunday, ale wybrnęli brawurowo na żywca przearanżowując całą piosenkę jakby, tak, że aż miałem nadzieję, że może tak zaczną teraz to grać. Na VT z wpadkami i Sunday to pamiętam raz zerwaną strunę, raz Larry zaczął to grać zamiast Vertigo i set wywalili do góry nogami, no ale bywa. A jeszcze spontaniczne Out Of Control było chyba w Bostonie na 1st Leg, hm... no dobra, a One na 360tce w sumie ładnie zepsuli... hm... nieważne, ważne że Bono teraz daje radę lepiej tak czy siak
Chorzowskie TUF... ej, nie pamiętam wpadki, ale zaraz skumam ; )
Żeby merytorycznie polemizować w kwestii pomyłek musiałbym chyba jeszcze trochę bootlegów z VT odsłuchać. PÓKI CO mam wrażenie, że wychodzi na remis, lekkości na 360 (takiej znacząco się różniącej od VT, a nie "w ogóle") nie doznaje. Ale w tym wypadku masz więcej argumentów w ręku (w uchu? w pamięci?). Co do TUF chorzowskiego, przypominam, że Bonciowi sie zapomniało całe:
"And if the mountains should crumble
Or disappear into the sea
Not a tear, no not I."
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Stand By Me - podobnie, za małe doświadczenie bootlegowe, żeby wiarygodnie porównywać, ale racja - na 360 brzmi świetnie. I, że lepsze niż Exodus, też zgoda. Prwada - Ajstyl Dublin 89' to był jednorazowy wyskok i GENERALNIE Ajstyl jest grany lepiej na 360. Tak samo mam z The Fly - najlepszy Dublin 93', OGÓLNIE lepiej to grali na ET. Co do Vertigo poglądy mamy co najmniej zbliżone.
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Bullet był najlepszy na Elevation Tour, na Vertigo Tour był najsłabszy. Na gołe klaty!
A bo ja byłem blisko, pod ekranem, główki nie zadzierałem zbyt często w jego stronę, może to i stąd też trochę, ale tak - to są fajne rzeczy, ale niech to zawsze będzie tylko bonus do muzyki, zawsze fajny ale dodatek.
Zoo Station na VT - iiii tm, w Chorzowie bujało niesamowicie. To mi wystarczy. Bullet - najsłabszy na The Joshua Tree Tour, na ET DRUGI NAJLEPSZY. Chcesz się bić?
Ja też nie byłem specjalnie daleko, ale głowę zadzierałem, bo lubię widzieć o co cho, co niestety dzień po koncercie boleśnie odczułem.
acr, o 10 March 2010 - 02:20 , napisał:
Oj tam, oj tam. Na VT miał też elegancką marynarkę na Streets, One, Pride etc. Strój a'la kanar (ostatnio coś ich dużo w metrze warszawskim - I TO W WAGONACH!
Jeszcze po 6 postów i sie zgodzimy we wszystkich kwestiach. Oprócz Bulleta rzecz jasna.
"I went out there
in search of experience
to taste and to touch
and to feel as much
as a man can
before he repents"
#3110
Napisany 10 marzec 2010 - 20:03
derka, o 10 March 2010 - 19:44 , napisał:
raz zagrali Magnificent na początku, oczywiście gdzie? oczywiście w bostąąąą, masecziuseeeetsss! (link do YT) i mimo że nie jest tak, jak bym sobie wymarzył, może nie tak, jak wymarzyłaby sobie Derka z tego co widzę, ale i tak, jest MOC. Trochę poprawek, nieco rozbudować wejście, coś, no byłoby idealnie.
Ten post był edytowany przez acr dnia: 10 marzec 2010 - 20:11
#3111
Napisany 10 marzec 2010 - 20:41
derka, o 10 March 2010 - 19:44 , napisał:
Dołączam się.
Był nawet film w odliczaniu do trasy, w którym prawdopodobnie pojawił się pomysł Magnificent na początek bo można było usłyszeć ZAJEBISTE intro.
Czujecie przestrzenną melodię w tle, ciemno na scenie, powoli z głośników wyjawia się Larry, który coraz głośniej wchodzi na werblu i nagle JEB BUM ŚWIATŁA.
Tak, to by było to, aczkolwiek jak krytykowałem Breathe na openera, tak teraz po przyzwyczajeniu się do niego nie wyobrażam sobie nic innego
#3112
Napisany 10 marzec 2010 - 20:52
Acr, tego wykonania z Bostonu, które zapodałeś, nie widziałam, ale to jest zaj**iste!
#3113
Napisany 10 marzec 2010 - 22:53
conr4d, o 10 March 2010 - 19:41 , napisał:
O to chodzi?
#3114
Napisany 10 marzec 2010 - 22:56
#3116
Napisany 11 marzec 2010 - 07:01
Moze jednak na zagranicznych forach ktos (kto byl wtedy pod stadionem) cos wie i warto by bylo sie tam zakrecic?
#3120
Napisany 11 marzec 2010 - 12:53
- (163 Stron)
-
- « Pierwsza
- ←
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- →
- Ostatnia »

Zaloguj się
Rejestracja
Pomoc

Dodaj odpowiedź
Multi cytowanie





