
The Darkness '' Permission To Land '' ( 2003 )
Nie namyślałem się długo od czego zacząć. Tak, bo jeśli miałbym wskazać jedną płytę z XXI wieku, której udało się " wstrząść moim życiem '' w największym stopniu, to musiałbym wymienić '' Permission To Land ''. Tak, bo jeśli istnieje jakikolwiek sens zajmowania się '' classic rockiem '' w XXI wieku, ta płyta wyczerpuje go w 99% - pozostały 1% zostawiam dla drugiej płyty The Darkness ( tylko żeby ktoś nie pomyślał, że jest między nimi jakaś przepaść - po prostu '' One Way Ticket To Hell.. And Back '' to 9.4/10, podczas gdy '' Permission To Land '' to 10.0/10 ). Tak, bo jeśli jest jakikolwiek zespół, co do którego można z największą pewnością powiedzieć, że osiągnął on bosko-platońsko-arystotelesowsko kosmiczną harmonię riffowo-solówkową - to jest nim The Darkness. Jeśli jest jakiś zespół, który był w stanie podsumować cały dorobek rockowej riffologii i solówkologii na jednej płycie - jest nim The Darkness. Jeśli jest jakiś zespół, który świadomie eksponując classic rockową obciachowość jednocześnie nagrał płytę, która, najprościej, krótko i węzłowato ujmując, poziomem ośmiesza 90% całego dorobku obciach-rocka, wraz z najbliższymi przyległościami - jest nim The Darkness. Wreszcie ( i co najmniej istotne oczywiście ), jeśli jest jakiś zespół potrafiący nagrać płytę, której przez niemal miesiąc nie byłem w stanie wyjąć z odtwarzacza ( dosłownie ) - jest nim.. U2, ale zaraz obok The Darkness, i już nic więcej. Jak to ładnie ujął ktoś inny - są takie płyty, słuchając których masz w dupie to, co się stanie potem z Tobą, ze światem, z kosmosem - liczy się tylko ta muzyka. Oto jedna z nich.
Aha, i proszę za bardzo nie zwracać uwagi na brzydkie słowa: '' classic rock '' - '' Permission To Land '' dostało 8.4 na Pitchforku, i pozostają chyba jedynym zespołem odwołującym się do '' Europe, AC/DC, i Scorpions '', który dostał aprobatę Porcysa, bo '' Permission To Land '' '' trzyma wysoki poziom hooków od pierwszej do ostatniej minuty '', w związku z czym '' naprawdę dobra jest ta płyta ''. Eufemistycznie rzecz ujmując ! Tylko dzieciaki z piaskownicy o nazwie Screenagers nie były w stanie rozpoznać Absolutu. Napisałem kiedyś ( może na hehu ), że DARKNESSI każdą frazę każdego instrumentu/wokalu układają tak, by sprawiała wrażenie, jakby pochodziła z przeboju wszechczasów. Teraz wydaje mi się, że nie ma tu żadnego '' sprawiania wrażenia '' - one NAPRAWDĘ pochodzą z przeboju wszechczasów, tyle, że jest to przebój rozpisany na 10 utworów. Dość gadania. Trzy dni temu nieopacznie pomyślałem sobie '' a może by tak Darknessów posłuchać '', i teraz nie mogę ani bootlegów z Zoo TV recenzować, ani braków z 2007 roku uzupełniać, ani o tym, jak przebiegały wczoraj milion czterdzieste piąte urodziny sztuki przekonywać się - zamiast tego dociekam, co też powiedział Justin publiczności w Madycie przed Growin' On Me, bo na nagraniu kiepsko słychać. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !

















